kultura - dzieje kultury

prawdziwa historia kultury europejskiej

Krzysztof Karoń

Historia powszechna to historia walki o władzę, natomiast historia kultury to historia idei, w imię których walczono o władzę. Historia kultury jest więc historią ideologii, dlatego każda ideologia pisze własną historię kultury, dobierając fakty ją uzasadniające i eliminując fakty ją podważające.

Historię kultury w jej współczesnym kształcie pisały od połowy XIX wieku intelektualne elity Zachodu, których główną ideą był specyficznie pojmowany, oświeceniowy postęp. Należący do nich historycy byli ideologami, a ich celem było uzasadnienie idei postępu. Te zachodnie elity dały początek współczesnej inteligencji, która przejęła ich etos, ich wyobrażenie o świecie i ich utopie.

Ostatnią panoramiczną historię kultury napisał w latach 1934-1961 r. angielski historyk Arnold Toynbee , liczy ona 12 tomów i poza wąskim kręgiem specjalistów zapewne nikt jej nie przeczytał w całości. Popularne wyobrażenie o historii kultury kształtuje rozproszona eseistyka i medialna propaganda. Wiedza o faktach składających się na historię kultury jest wprawdzie łatwo dostępna, ale brakuje kryteriów porządkujących ten chaos, umożliwiających dostrzeżenie tego, co ważne.

Niniejsze opracowanie jest próbą naszkicowania rzetelnej, ale i czytelnej historii kultury.

Historia kultury jako historia idei

Kultura, będąc systemem symbolicznym nadającym znaczenie ludzkiemu doświadczeniu, stanowi przestrzeń, w której zmagają się ze sobą konkurencyjne wizje świata, człowieka i społeczeństwa. To właśnie w sferze idei, a nie w materialnych faktach, rozgrywa się najistotniejsza walka o kształt przyszłości. Ideologie, które dominują w danej epoce, nie tylko określają sposób interpretacji rzeczywistości, ale również projektują kierunek rozwoju społeczeństwa, wyznaczając cele uznawane za godne realizacji i środki służące ich osiągnięciu.

Fundamentalnym błędem współczesnej historiografii kultury jest ukryta aksjologia, która pod pozorem obiektywizmu przemyca określony system wartości. Narracja o nieuchronnym postępie, wiodącym od ciemności przesądów do światła rozumu, od religijnego dogmatyzmu do naukowego racjonalizmu, od hierarchicznego porządku do egalitarnej sprawiedliwości, jest w istocie narracją teleologiczną, która zakłada określony cel historii i ocenia przeszłość z perspektywy tego celu. Ta teleologia, choć pozbawiona jawnie teologicznego charakteru, pełni funkcję świeckiej eschatologii, obiecującej zbawienie przez postęp.

Oświeceniowa koncepcja linearnego postępu, stanowiąca rdzeń współczesnej historiografii kultury, jest w istocie sekularyzacją chrześcijańskiej wizji historii jako drogi prowadzącej od upadku do odkupienia. W miejscu Boga postawiono Rozum, w miejscu grzechu pierworodnego – ignorancję, w miejscu łaski – edukację, w miejscu Królestwa Bożego – utopię społeczną. Ta sekularyzacja nie oznacza jednak zerwania z religijnym modelem myślenia, lecz jego ukrytą kontynuację pod pozorem naukowej neutralności.

Inteligencja, której korzenie sięgają rewolucji francuskiej, a która w pełni ukształtowała się w XIX wieku, stanowi szczególną formację kulturową, definiującą swoją tożsamość w opozycji do tradycyjnego porządku. Jej historyczna misja polegała na delegitymizacji istniejących autorytetów – religijnych, politycznych, moralnych – i zastąpieniu ich nowym systemem wartości, opartym na kulcie rozumu, autonomii jednostki i idei społecznej sprawiedliwości. Ta misja wymagała stworzenia nowej narracji historycznej, która przedstawiałaby tradycję jako źródło ucisku, a nowoczesność jako drogę wyzwolenia.

Marksistowska interpretacja historii kultury, mimo swojej powierzchownej opozycji wobec "burżuazyjnej" historiografii, dzieli z nią fundamentalne założenie o teleologicznym charakterze procesu historycznego. Różnica polega jedynie na tym, że w miejsce triumfu rozumu nad przesądem marksizm stawia triumf proletariatu nad burżuazją. W obu przypadkach historia jest postrzegana jako proces zmierzający do określonego celu, a wartość poszczególnych epok i zjawisk kulturowych jest oceniana przez pryzmat ich wkładu w realizację tego celu.

Współczesna historiografia kultury, zdominowana przez paradygmat wielokulturowości i postkolonializmu, pozornie zrywająca z europocentryczną narracją o postępie, w istocie reprodukuje ten sam schemat myślowy, zmieniając jedynie znaki wartości. Miejsce "zacofanych" kultur pozaeuropejskich, które miały zostać "oświecone" przez zachodnią cywilizację, zajmuje teraz "opresyjny" Zachód, który ma zostać "wyzwolony" z własnych kulturowych ograniczeń. Ta inwersja nie kwestionuje samej logiki teleologicznej, lecz jedynie zmienia kierunek jej zastosowania.

Przemilczanym aspektem historii kultury jest jej ścisły związek z historią propagandy. Idee, które dominują w danej epoce, nie zwyciężają dzięki swojej wewnętrznej prawdziwości czy moralnej słuszności, lecz dzięki skutecznym technikom ich rozpowszechniania i wpajania. Historia kultury jest więc w istocie historią mechanizmów kształtowania zbiorowej świadomości, które ewoluowały od średniowiecznych kazań, przez gazetę i książkę, po współczesne media elektroniczne i portale społecznościowe.

Szczególną rolę w kształtowaniu współczesnej wizji historii kultury odegrała niemiecka filozofia idealistyczna, zwłaszcza system Hegla, który przedstawiał historię jako proces samorealizacji absolutnego ducha. Ta koncepcja, mimo swojej metafizycznej otoczki, stała się podstawą świeckiej eschatologii postępu, która zakłada, że historia ma wewnętrzną logikę i zmierza do określonego celu. Marksistowska idea walki klas, liberalna koncepcja postępu wolności, pozytywistyczna wizja triumfu nauki – wszystkie te narracje, mimo powierzchownych różnic, są wariantami heglowskiego schematu teleologicznego.

Istotnym mankamentem współczesnej historiografii kultury jest jej skupienie na sferze intelektualnej, z pominięciem materialnych i biologicznych podstaw ludzkiej egzystencji. Ignoruje ona fakt, że idee nie powstają w próżni, lecz są zakorzenione w określonych warunkach materialnych i odpowiadają na konkretne biologiczne potrzeby ludzkiego gatunku. Ta jednostronność prowadzi do iluzji autonomii sfery kulturowej, jakby idee rozwijały się według własnej, wewnętrznej logiki, niezależnie od materialnych warunków ich powstawania i rozprzestrzeniania.

Klasyczny kanon dzieł kultury zachodniej, przez stulecia stanowiący punkt odniesienia dla edukacji i formacji intelektualnej, został w XX wieku poddany systematycznej dekonstrukcji i delegitymizacji. Ten proces, motywowany pozornie demokratyczną chęcią włączenia głosów wcześniej marginalizowanych, w istocie służył podważeniu tradycyjnych hierarchii wartości i autorytetów kulturowych. Jego skutkiem było nie tyle wzbogacenie kanonu, ile jego rozmycie, prowadzące do kulturowego relatywizmu, w którym wszystkie dzieła i tradycje są równowartościowe, a zatem żadne nie zasługuje na szczególną uwagę i szacunek.

Historia kultury masowej, traktowana przez akademicką historiografię jako zjawisko marginalne lub godne pogardy, stanowi w istocie kluczowy element współczesnej kultury. To właśnie przez popularne formy rozrywki – od XIX-wiecznej powieści odcinkowej, przez kino i telewizję, po gry komputerowe i media społecznościowe – kształtowane są wyobrażenia, wartości i wzorce zachowań szerokich mas społeczeństwa. Ignorowanie tej sfery lub jej pogardliwe traktowanie świadczy o elitaryzmie akademickiej historiografii, która skupia się na zjawiskach istotnych dla wąskiej elity intelektualnej, ignorując to, co kształtuje świadomość większości.

Szczególne miejsce w historii kultury zajmuje relacja między kulturą a religią. Współczesna historiografia, zakorzeniona w oświeceniowym paradygmacie sekularyzacji, przedstawia historię kultury jako proces stopniowego wyzwalania się spod dominacji religijnych dogmatów i instytucji. Ta narracja pomija jednak fakt, że wiele najwybitniejszych dzieł kultury zachodniej – od średniowiecznych katedr, przez muzykę Bacha, po poezję Dantego i Miltona – powstało w ścisłym związku z religijną inspiracją i w ramach religijnych instytucji. Ignoruje również fakt, że wiele współczesnych ideologii politycznych – od komunizmu po liberalizm – ma strukturę quasi-religijną, oferując świeckie substytuty zbawienia, grzechu i odkupienia.

Historia kultury jest nieodłącznie związana z historią edukacji, która stanowi mechanizm transmisji wartości, wiedzy i wzorców zachowań między pokoleniami. Współczesny system edukacyjny, mimo deklaracji neutralności światopoglądowej, jest nośnikiem określonej wizji człowieka, społeczeństwa i historii. Edukacja nie jest jedynie przekazem obiektywnej wiedzy, lecz formacją kulturową, kształtującą sposób postrzegania świata i wartościowania zjawisk. Historia tej formacji, jej ewolucja od elitarnych uniwersytetów średniowiecznych, przez oświeceniowy model kształcenia obywatelskiego, po współczesny system masowej edukacji, stanowi klucz do zrozumienia przemian kulturowych. Dominująca narracja o historii kultury pomija lub marginalizuje rolę technologii w kształtowaniu ludzkiej świadomości i organizacji społecznej. Wynalazek pisma, drukarskiej prasy, telegrafu, radia, telewizji czy internetu nie był jedynie technicznym udogodnieniem, lecz fundamentalną zmianą w sposobie komunikacji, która przekształciła struktury społeczne, modele wiedzy i formy władzy. Historia kultury jest więc nieodłącznie związana z historią mediów, które stanowią nie tylko nośnik treści kulturowych, ale również strukturalne ramy, kształtujące sposób ich tworzenia, dystrybucji i recepcji.

Wielkim nieobecnym w historiografii kultury jest biologia jako fundament ludzkiego doświadczenia. Człowiek nie jest wyłącznie bytem kulturowym, lecz również biologicznym, a jego kulturowe ekspresje są zakorzenione w biologicznych potrzebach, ograniczeniach i możliwościach. Historia kultury, która ignoruje ten wymiar, traktując człowieka jako wyłącznie twór społeczny, pomija fundamentalny aspekt ludzkiej egzystencji. Ewolucyjna biologia człowieka, neurofizjologiczne podstawy percepcji i poznania, biologiczne uwarunkowania różnic płciowych – wszystkie te czynniki kształtują kulturę w sposób, który często umyka uwadze historyków skupionych wyłącznie na sferze idei.

Współczesna historiografia kultury, pod wpływem postmodernizmu i teorii krytycznej, skupia się na demaskacji ukrytych struktur władzy i wykluczenia, które kształtują kulturowe narracje. Ta perspektywa, choć wartościowa jako narzędzie krytyczne, sama staje się dogmatyczna, gdy uznaje władzę za jedyną kategorię wyjaśniającą dynamikę kulturową. Pomija ona inne wymiary kultury – dążenie do prawdy, piękna i dobra, poszukiwanie sensu i transcendencji, ekspresję radości i cierpienia – które nie dają się zredukować do relacji władzy. Ta jednostronność prowadzi do cynizmu kulturowego, w którym każde dzieło i tradycja są postrzegane wyłącznie jako narzędzia dominacji, a nie jako wyraz autentycznego ludzkiego dążenia do wartości.

Historia kultury nie może być oddzielona od historii ekonomicznej, która określa materialne warunki tworzenia, dystrybucji i konsumpcji dóbr kulturowych. System mecenatu arystokratycznego, rynek wydawniczy, przemysł rozrywkowy, ekonomia uwagi w epoce cyfrowej – wszystkie te modele produkcji kulturowej kształtują nie tylko formę, ale również treść dzieł kultury. Ignorowanie tego wymiaru prowadzi do idealistycznej wizji kultury jako sfery autonomicznej wobec materialnych warunków jej wytwarzania, co jest iluzją zaciemniającą rzeczywiste mechanizmy jej funkcjonowania. Rzetelna historia kultury musi uwzględniać dialektykę między elitą a masami, między twórcami a odbiorcami, między innowacją a tradycją. Dominująca narracja o postępie często przedstawia historię kultury jako jednokierunkowy proces, w którym awangardowe elity tworzą nowe formy i idee, które następnie są asymilowane przez szersze kręgi społeczne. Ta wizja pomija złożone interakcje, w których masowe formy kultury inspirują elitarnych twórców, tradycyjne formy są reinterpretowane w nowych kontekstach, a odbiorcy aktywnie przekształcają otrzymywane treści, nadając im nowe znaczenia.

Historia kultury, aby była rzetelna, musi być świadoma własnych założeń metodologicznych i aksjologicznych. Musi uznać, że nie istnieje neutralny, obiektywny punkt widzenia, z którego można opisywać zjawiska kulturowe, lecz że każda narracja historyczna jest zakorzeniona w określonej perspektywie wartościującej. Jednakże uznanie tej perspektywiczności nie oznacza popadnięcia w relatywizm, w którym wszystkie narracje są równie ważne i prawdziwe. Wyzwaniem rzetelnej historii kultury jest dążenie do prawdy o przeszłości przy jednoczesnej świadomości własnych ograniczeń poznawczych i aksjologicznych.

Strategia wiarygodnego pisania historii kultury musi opierać się na paradoksalnym dążeniu do obiektywności mimo świadomości jej niemożliwości. Wymaga ona rygorystycznej metody badawczej, opartej na krytycznej analizie źródeł, świadomości własnych założeń i uprzedzeń, otwartości na alternatywne perspektywy i gotowości do rewizji własnych tez w świetle nowych dowodów. Tylko taka metodologiczna samoświadomość może chronić historyka kultury przed nieuświadomionym dogmatyzmem i ideologizacją, które zagrażają rzetelności jego pracy.

Kilka pojęć podstawowych

Przedstawiając historię kultury trzeba używać powszechnie zrozumiałych pojęć. Chyba najczęściej używanym pojęciem w historii kultury jest pojęcie wolności. Wolność i zakres jej realizacji stanowią dzisiaj podstawowe kryterium oceny kultury. Dlatego trzeba na samym początku przypomnieć, co to słowo naprawdę znaczy i jakie są praktyczne warunki realizacji wolności.

  • WOLNOŚĆ - Roszczerzona definicja tutaj

    W 1958 r. brytyjsko-żydowski filozof Isaiah Berlin opublikował esej pt. „Dwie koncepcje wolności”, w którym rozróżnił wolność negatywną, czyli wolność od wszelkiego przymusu (człowiek wolny nie musi) i wolność pozytywną, czyli możliwości działania zgodnie z własną wolą (człowiek wolny może).

    Wolność negatywna, czyli brak przymusu robienia czegokolwiek wbrew własnej woli może być realizowana tylko w bardzo wąskim zakresie. W gruncie rzeczy jedyną formą wolności negatywnej jest prawo do nicnierobienia. We współczesnym, zurbanizowanym świecie wysokich technologii większość działań polegających na robieniu czegokolwiek wymaga korzystania z jakichś dóbr i jakiejś infrastruktury. Zaspokojenie nawet tak elementarnych potrzeb jak odżywianie wymaga zdobycia produktów żywnościowych, które bezpłatnie można zdobyć wyłącznie na śmietniku.

    Wolność pozytywna nie oznacza samego teoretycznego prawa do działania wg własnej woli, ale realną możliwość takiego działania, czyli dysponowania środkami, ktore to działanie umożliwiają. Realizacja prawa do podróżowania wymaga posiadania środka komunikacji albo pieniędzy na bilet, realizacja prawa do wiedzy i kultury wymaga posiadania środków na zakup książek, komputera, biletu do kina czy teatru, opłacenia czesnego na uczelni itd., itp. Bez posiadania tych środków wolność pozytywna jest fikcją tak, jak fikcją jest prawo do podróżowania kloszarda śpiącego pod płotem międzynarodowego lotniska.

    Przyznaniu komukolwiek prawa do wolności jest fikcją, o ile nie wskazuje się źródeł dóbr koniecznych do realizacji tego prawa.

  • Kult łatwości - propagowanie przekonania, że "prawdziwa sztuka musi być spontaniczna i łatwa"
  • Krytyka "elitaryzmu" - ataków na mistrzostwo i doskonałość jako "wykluczające i antydemokratyczne"
  • Uwolnienie od "ograniczeń" - przedstawianie dyscypliny i wysiłku jako form "społecznej opresji"

AntyKultura.info · Środowisko chronione

Ta strona jest aktualnie w fazie prototypowej. Jeśli jesteś członkiem despołu developerskiego podaj swój login i hasło, aby kontynuować.