kultura - historia antropologii
Wielka emigracja lewicy europejskiej
II wojna światowa oznaczała przełom w historii antropologii porównywalny jedynie z powstaniem chrześcijaństwa. Po przejęciu władzy w Niemczech przez narodowych socjalistów w 1933 r. całość lewicowej elity europejskiej udała się na emigrację do USA. Instytut Badań Społecznych we Frankfurcie działał przy Columbia University w Nowym Jorku, gromadząc czołowych marksistów niemieckich, natomiast pozostała lewica działała na Uniwersytecie na Wygnaniu przy New School for Social Research.
To emigracyjne spotkanie lewicy europejskiej i amerykańskiej miało konsekwencje daleko wykraczające poza akademickie dyskusje. Neomarksistowska teoria krytyczna została skonfrontowana z amerykańskim pragmatyzmem i tradycją filozofii kontynentalnej z dorobkiem amerykańskiej antropologii kulturowej Franza Boasa. W tym tyglu intelektualnym narodziła się nowa synteza - antropologia, która po wojnie miała zdominować uniwersytety zachodnie.
Należy podkreślić kluczowe znaczenie tej emigracji. Nie była to ucieczka przerażonych intelektualistów, ale strategiczna relokacja całego projektu ideologicznego w miejsce, gdzie mógł się rozwijać bez przeszkód. USA oferowały nie tylko bezpieczeństwo, ale też zasoby finansowe i organizacyjne niezbędne do realizacji planów przekształcenia świadomości zachodniej.
Sojusz nowego marksizmu z liberalizmem amerykańskim
W Ameryce teoria krytyczna spotkała się z tradycyjnym liberalizmem amerykańskim i jego wiarą w postęp społeczny. Ten sojusz okazał się niezwykle płodny, ponieważ łączył europejską wyrafinowaną teorię z amerykańskim pragmatyzmem i optymizmem. Liberałowie amerykańscy uwierzyli, że teoria krytyczna oferuje naukowe podstawy dla ich reform społecznych.
Kluczową rolę odegrały w tym procesie wielkie uniwersytety amerykańskie - Columbia, Harvard, Berkeley - które otworzyły swoje bramy dla europejskich emigrantów. Franz Boas na Columbia University współpracował z Romanem Jakobsonem, tworząc podstawy lingwistycznej antropologii. Herbert Marcuse w Institute for Social Research rozwijał teorię jednowymiarowego człowieka. Max Horkheimer i Theodor Adorno pracowali nad "Dialektyką oświecenia".
Co za tym idzie - amerykańska antropologia, dotąd koncentrująca się na badaniach empirycznych, zostaje przesiąknięta ideologią. Relatywizm kulturowy Boasa łączy się z krytyką kultury zachodniej szkoły frankfurckiej. Powstaje nowa synteza, w której badanie człowieka staje się narzędziem jego przemiany według z góry założonego wzorca.
Teoria autorytarnej osobowości jako broń ideologiczna
Najważniejszym produktem emigracyjnej współpracy była teoria autorytarnej osobowości, opublikowana w 1950 r. pod kierunkiem Theodora Adorno. Badanie to miało pozornie naukowy charakter - zawierało kwestionariusze, testy psychologiczne, analizy statystyczne. W rzeczywistości było to narzędzie stygmatyzacji każdego, kto nie podzielał lewicowej wizji świata.
Zgodnie z przyjętymi kryteriami wszelkie przejawy konserwatyzmu i tradycjonalizmu, a także tzw. cnoty obywatelskie - patriotyzm, szacunek dla autorytetu, przywiązanie do tradycji, religijność - wskazywały na skłonności faszystowskie i sprzyjały powstawaniu psychopatologii. Człowiek normalny w tradycyjnym rozumieniu stawał się człowiekiem chorym w nowym paradygmacie.
To nie przypadek, że teoria ta powstała w czasie, gdy Ameryka stawała się hegemonem zachodniego świata. Służyła ona delegitymizacji wszystkich tradycyjnych elit europejskich jako potencjalnie faszystowskich, a jednocześnie legitymizacji nowych elit lewicowych jako demokratycznych i postępowych. Pozwolę sobie na małą dygresję - mechanizm ten działa do dziś w postaci różnych "skal autorytaryzmu" stosowanych przeciw wszystkim, którzy sprzeciwiają się postępowej agendzie.
Restyling teorii krytycznej - od rewolucji do reform
Przed powrotem Instytutu Badań Społecznych z emigracji do Frankfurtu najważniejsze teksty teorii krytycznej - "Dialektyka oświecenia" i "Osobowość autorytarna" - zostały sfałszowane. Usunięto z nich teorię walki klasowej i całą rewolucyjną terminologię marksistowską, zastępując ją frazeologią demokratyczną i wolnościową. Pojęciu wyzwolenia klasowego nadano znaczenie wyzwolenia od obowiązujących konwencji społecznych.
Ten restyling nie był przypadkowy. W powojennej Ameryce otwarta propaganda komunistyczna była niemożliwa ze względu na nastroje społeczne i zimną wojnę. Teoria krytyczna musiała zostać przepakowana w język zrozumiały dla liberalnych elit amerykańskich i atrakcyjny dla młodzieży uniwersyteckiej. Rewolucja marksistowska stała się "rewolucją obyczajową".
Istotą sprawy jest to, że zmiana języka nie oznaczała zmiany celów. Destrukcja kultury zachodniej pozostała głównym zadaniem, ale miała się dokonywać nie przez rewolucję polityczną, lecz przez długotrwały proces transformacji świadomości. Antonio Gramsci nazywał to "marszem przez instytucje" - stopniowym przejmowaniem kontroli nad uniwersytetami, mediami, systemem edukacji.
Nowa strategia - rewolucja kulturowa zamiast politycznej
Doświadczenia II wojny światowej ukazały teoretykom szkoły frankfurckiej ograniczenia otwartej rewolucji politycznej. Okazało się, że społeczeństwa zachodnie mają większą odporność na radykalne przemiany, niż przewidywano. Potrzebna była nowa strategia, która pozwoliłaby na osiągnięcie tych samych celów innymi metodami.
Herberta Marcuse w "Człowieku jednowymiarowym" z 1964 r. sformułował nową diagnozę. Kapitalizm nie upadnie z powodu własnych sprzeczności ekonomicznych, ponieważ potrafi je rozwiązywać przez wzrost konsumpcji i poprawę standardu życia. Jedyną drogą do jego obalenia jest rewolucja kulturowa, która zniszczy podstawy jego legitymacji w świadomości społecznej.
Nowym proletariatem mają być nie robotnicy, ale grupy marginalne - studenci, mniejszości rasowe i seksualne, intelektualiści krytyczni. To oni mają przeprowadzić rewolucję, ponieważ nie zostali jeszcze zintegrowani z systemem przez konsumpcyjny dobrobyt. Należy jasno powiedzieć - to była całkowicie nowa koncepcja rewolucji, oparta nie na interesie klasowym, ale na alienacji kulturowej.
Powrót do Europy - eksport amerykańskiej antykultury
Po wojnie lewicowi intelektualiści powracali do Europy w glorii szermierzy demokracji i obejmowali kluczowe stanowiska w odbudowywanych instytucjach akademickich. Przynieśli ze sobą nie tylko nowe teorie, ale także amerykańskie metody ich implementacji - system grantów badawczych, politykę kadrową opartą na poprawności ideologicznej, nowe formy organizacji życia uniwersyteckiego.
W ten sposób Europa otrzymała z powrotem własną lewicową tradycję, ale w amerykańskim wydaniu, wzbogaconą o doświadczenia z Nowego Świata. Teoria krytyczna, która powstała jako krytyka amerykańskiego kapitalizmu, powróciła do Europy jako narzędzie krytyki europejskiej tradycji. To był jeden z najbardziej udanych projektów kulturowego imperializmu w historii.
Trzeba jasno powiedzieć - powojenna Europa otrzymała gotową ideologię wraz z instrukcją obsługi. Nowe elity intelektualne nie musiały myśleć o tym, jak przeprowadzić transformację kulturową - wystarczyło stosować sprawdzone w Ameryce metody. W istocie europejska lewica stała się filią amerykańskiej fabryki ideologii.
Zimna wojna jako katalizator przemian antropologicznych
Paradoksalnie zimna wojna przyspieszyła implementację antropologii antykulturowej na Zachodzie. W konfrontacji z komunizmem radzieckim Zachód potrzebował własnej ideologii wyzwolenia, która byłaby atrakcyjna dla młodzieży i intelektualistów. Teoria krytyczna oferowała właśnie taką alternatywę - krytykę zarówno kapitalizmu amerykańskiego, jak i komunizmu radzieckiego.
Ten "trzeci szlak" był szczególnie atrakcyjny dla europejskich elit, które nie chciały wybierać między Ameryką a Rosją. Mogły krytykować obie strony konfliktu z pozycji rzekomej wyższości moralnej i intelektualnej. W rzeczywistości jednak było to rozgrywanie konfliktu zimnowojennego na korzyść długofalowych celów rewolucji kulturowej.
Nie ma co się oszukiwać - powiedzmy sobie wprost: zimna wojna stworzyła idealne warunki dla infiltracji zachodnich instytucji przez ideologię antykulturową. Pod pretekstem walki z "faszyzmem" i "autorytaryzmem" można było delegitymizować wszystkie tradycyjne wartości i instytucje. Każdy, kto się temu sprzeciwiał, mógł być oskarżony o sympatie totalitarne.
Uniwersytety jako fabryki nowego człowieka
Po wojnie uniwersytety zachodnie zostały przekształcone z instytucji przekazujących wiedzę w instytucje kształtujące świadomość. Proces ten rozpoczął się w USA w latach 50., by rozprzestrzenić się na Europę w latach 60. Kluczową rolę odegrała w tym transformacji zmiana składu kadry akademickiej - napływ emigrantów z Europy i ich amerykańskich uczniów.
Nowe pokolenie profesorów nie zadowalało się przekazywaniem wiedzy - chciało zmieniać świat. Uniwersytet miał stać się laboratorium społecznym, w którym testuje się nowe formy życia i nowe modele człowieka. Badania naukowe zostały podporządkowane celom ideologicznym, a kształcenie studentów - celom wychowawczym w rozumieniu antykulturowym.
Co za tym idzie - powstał nowy typ uniwersytetu, który przypomina bardziej seminarium duchowne niż instytucję naukową. Jego celem nie jest poznanie prawdy, ale nawrócenie studentów na nową wiarę. Wykłady stają się kazaniami, seminaria - sesjami krytyki i samokreityki, egzaminy - testami ortodoksji ideologicznej.
Nowe finansowanie nauki - granty jako narzędzie kontroli
Wojna przyniosła również fundamentalną zmianę w sposobie finansowania nauki. Tradycyjny model oparty na mecenacie prywatnym i dotacjach państwowych został zastąpiony systemem grantów badawczych przyznawanych przez wyspecjalizowane agencje. Ten pozornie techniczny szczegół miał ogromne znaczenie dla kierunku rozwoju antropologii.
System grantowy umożliwił sterowanie badaniami naukowymi przez kontrolę finansowania. Granty otrzymywały projekty zgodne z obowiązującą linią ideologiczną, natomiast badania "niepoprawne" były systematycznie pozbawianie środków. W ten sposób można było kształtować kierunki rozwoju nauki bez otwartej cenzury.
Szczególnie dotyczyło to nauk społecznych, gdzie kryteria "naukowości" są mniej obiektywne niż w naukach ścisłych. Antropologia, socjologia, psychologia społeczna - wszystkie te dyscypliny zostały stopniowo przekształcone w narzędzia ideologiczne pod pozorem zachowania naukowej rzetelności. Istotą sprawy jest to, że kontrola finansowania okazała się skuteczniejsza niż kontrola polityczna.
Rola Fundacji Forda w transformacji antropologii
Szczególną rolę w powojennej transformacji antropologii odegrała Fundacja Forda, która od lat 50. systematycznie finansowała projekty służące implementacji nowej wizji człowieka. Fundacja ta, dysponująca gigantycznymi zasobami finansowymi, stała się głównym sponsorem "badań nad prawami człowieka", "równouprawnieniem kobiet", "relacjami rasowymi" i podobnymi projektami.
Pod auspicjami Fundacji Forda powstały setki ośrodków badawczych, programów uniwersyteckich, organizacji pozarządowych zajmujących się "problemami społecznymi". Wszystkie one łączyła jedna wspólna cecha - propagowały antropologię antykulturową jako antidotum na rzekomie patologiczną naturę tradycyjnego społeczeństwa zachodniego.
Pozwolę sobie na małą dygresję - mechanizm ten działa do dziś. Wielkie fundacje amerykańskie - Forda, Rockefellera, Sorosa - finansują globalną sieć organizacji zajmujących się "prawami człowieka", "równością płci", "sprawiedliwością społeczną". To nie jest filantropiją, ale planowaną inwestycją w przekształcenie światowej świadomości według amerykańskich wzorców.
Narodziny międzynarodowej sieci antykulturowej
Lata powojenne przyniosły również powstanie międzynarodowej sieci instytucji i organizacji zajmujących się propagowaniem nowej antropologii. UNESCO, założone w 1945 r., stało się głównym narzędziem globalizacji zachodnich standardów "praw człowieka" i "równości". Organizacja ta, zdominowana przez amerykańskich i europejskich lewicowych intelektualistów, systematycznie undermineowała tradycyjne kultury na całym świecie.
Równolegle powstawały organizacje pozarządowe, uniwersyteckie ośrodki badawcze, międzynarodowe stowarzyszenia naukowe - wszystkie propagujące tę samą wizję człowieka wyzwolonego od tradycyjnych ograniczeń. Ta sieć działała jak globalny system nerwowy, przekazujący impulsy z amerykańskich ośrodków akademickich do najdalszych zakątków świata.
Należy podkreślić, że nie była to spontaniczna ewolucja myśli naukowej, ale świadomie planowana kampania ideologiczna. Jej celem było stworzenie globalnego konsensusu wokół nowej definicji człowieka i społeczeństwa, która służyłaby interesom nowej klasy zarządzającej światem. To nie przypadek, że proces ten przebiegał równolegle z ustanawianiem amerykańskiej hegemonii politycznej i ekonomicznej.