kultura - historia antropologii
Wprowadzenie - Przełom w wizji człowieka
Mechanizm kultury jest prosty. Każdy człowiek ma pewien potencjał i w jego granicach może osiągać coraz wyższą sprawność. Warunkiem osiągnięcia wyższej sprawności (cielesnej czy umysłowej) jest podjęcie regularnego wysiłku (nauki, treningu) i od tej zasady nie ma wyjątku. Do podjęcia takiego wysiłku można człowieka zmusić, ale istota kultury polega na tym, że wysiłek taki człowiek podejmuje w własnej woli. Jednak podjęcie takiego wysiłku jest sprzeczne z opisaną przez Freuda zasadą przyjemności i ogranicza niczym nie skrępowaną wolność i człowiek w naturalnym odruchu będzie go unikać. Instynkt zmusi go tylko do takiego wysiłku, ktory umożliwi bezpieczna wegetację. Jeśli więc człowiek chce osiągnąć wyższą sprawność, kwalifikacje, wykształcenie, musi pogodzić się z ograniczeniem wolności. To ograniczenie wolności może być "mechaniczne", bezmyślne i dokonywane z użyciem przemocy, ale może być również zastępowane nawykiem kształtowanym w procesie wychowania.
Trzeba jasno powiedzieć - antropologia antykulturowa jest pierwszą w historii koncepcją człowieka, która traktuje kulturę nie jako osiągnięcie, ale jako źródło zniewolenia i patologii. W istocie chodzi tu o antropologię człowieka przedkulturowego, cofniętego do stanu poprzedzającego powstanie cywilizacji. Nie ma co się oszukiwać - powiedzmy sobie wprost: to rewolucyjny projekt likwidacji mechanizmu, który umożliwił ludzkości wyjście ze stanu dzikości.
Społeczeństwo może się rozwijać, powiększać swój dorobek i umożliwiać zaspokajanie ludzkich potrzeb, jeśli to społeczeństwo tworzą ludzie mający wyrobiony nawyk pracy twórczej, ale i odwrotnie - system, w którym taki nawyk zanika, nie jest w stanie produkować dóbr wymagających organizacji i kwalifikacji i musi upaść.
Antropologia antykulturowa stanowi zjawisko bez precedensu w dziejach ludzkości - po raz pierwszy w historii powstała koncepcja człowieka świadomie negująca dotychczasowe podstawy cywilizacji. Nie jest to kolejny etap rozwoju myśli antropologicznej, ale radykalne odwrócenie jej kierunku. Podczas gdy wszystkie poprzednie antropologie - od starożytnych po chrześcijańskie, od oświeceniowych po ewolucjonistyczne - zakładały możliwość doskonalenia człowieka poprzez kulturę, antropologia antykulturowa stawia sobie za cel uwolnienie człowieka od kultury jako takiej.
Trzeba jasno powiedzieć - antropologia antykulturowa jest pierwszą w historii koncepcją człowieka, która traktuje kulturę nie jako osiągnięcie, ale jako źródło zniewolenia i patologii. W istocie chodzi tu o antropologię człowieka przedkulturowego, cofniętego do stanu poprzedzającego powstanie cywilizacji. Nie ma co się oszukiwać - powiedzmy sobie wprost: to rewolucyjny projekt likwidacji mechanizmu, który umożliwił ludzkości wyjście ze stanu dzikości.
Geneza teoretyczna - od teorii krytycznej do antykultury
Podstawy antropologii antykulturowej sformułowała neomarksistowska Szkoła Frankfurcka w teorii krytycznej, której istotę można sprowadzić do jednej fundamentalnej tezy: każda rzeczywistość społeczna jest z natury wadliwa, ponieważ opiera się na dominacji i ucisku. Teoria krytyczna nie jest próbą naprawy świata, ale jego nieustannej destrukcji. Max Horkheimer w "Dialektyce oświecenia" jednoznacznie stwierdził, że kultura europejska prowadzi wprost do faszyzmu, a każda forma organizacji społecznej reprodukuje mechanizmy opresji.
W tej wizji człowiek staje się ofiarą kultury od momentu narodzin. Wychowanie oparte na autorytetach deformuje jego psychikę, tworząc - jak ujął to Erich Fromm - "osobowość autorytarną", skłonną do przemocy i podporządkowania. Należy podkreślić, że teoria krytyczna nie oferuje alternatywy - jej celem jest wyłącznie demaskowanie i destrukcja istniejącego porządku. To celowe działanie, a nie przypadek.
Pozwolę sobie na małą dygresję - owa "wadliwość rzeczywistości" stała się dogmatem nowej antropologii. Każdy system społeczny, każda instytucja, każda tradycja zostaje a priori uznana za instrument ucisku. Nie ma znaczenia, czy prowadzi do prosperity czy nędzy, czy tworzy wolność czy niewolę - sam fakt jej istnienia czyni ją podejrzaną.
Człowiek krytyczny jako nowy ideał antropologiczny
Produktem teorii krytycznej jest człowiek krytyczny - istota całkowicie wyzwolona od wszelkich ograniczeń narzucanych przez system. To nie jest przypadek, że ideał ten sformułowano w opozycji do człowieka kulturowego. Człowiek krytyczny definiowany jest negatywnie - przez to, czym nie jest. Nie podlega żadnym autorytetom, nie akceptuje żadnych norm, nie podporządkowuje się żadnej organizacji, nie uznaje żadnych tradycji.
W pozytywnym ujęciu człowiek krytyczny to istota o "zdrowej psychice", wolnej od wszelkich zahamowań, kompleksów, nerwic i skrupułów. Jest to człowiek spontaniczny, ekspresyjny, autentyczny w swoich reakcjach. Brzmi to atrakcyjnie, szczególnie dla młodzieży naturalnie buntującej się przeciw reżimowi wychowania. To właśnie na tej atrakcyjności opiera się siła oddziaływania antropologii antykulturowej.
Jednak - co za tym idzie - człowiek krytyczny jest równocześnie człowiekiem niezdolnym do opanowania jakiejkolwiek kwalifikowanej umiejętności, ponieważ wymaga ona regularnego wysiłku i ćwiczeń, które "deformują" psychikę. Jest to człowiek niezdolny do systematycznej pracy i podporządkowania się organizacji koniecznej w każdym sprawnym systemie społecznym. Istotą sprawy jest to, że wychowanie człowieka krytycznego podporządkowane jest naturalnym, biologicznym instynktom, a więc jest bardzo łatwe.
Rewolucja seksualna jako narzędzie antropologiczne
Centralnym elementem antropologii antykulturowej stał się seks, który zajmuje w niej miejsce absolutnie kluczowe. Właściwie poza głównym celem ideologii, jakim jest zdobycie i skuteczne sprawowanie władzy, nie ma w tej antropologii nic prócz seksu. Od "Studiów nad autorytetem i rodziną" Fromma, przez "Dialektykę oświecenia" Horkheimera i Adorno, prace Herberta Marcuse'a, koncepcje Lacana czy Foucaulta aż po teorie współczesnego feminizmu i ideologię gender - wszystko obraca się wokół seksu i płci.
Wilhelm Reich, prekursor tej wizji, sformułował podstawę: człowiek został wyposażony przez naturę w instynkty biologiczne, a jego najwyższym życiowym celem jest zaspokojenie popędu seksualnego i pełne przeżycie orgazmu. Prokreacja jest celem natury, ale celem człowieka jest przyjemność. Kultura, tłumiąc popęd seksualny, deformuje ludzką naturę i tworzy patologię społeczną.
W rewolucji neomarksistowskiej wyzwolenie seksualne, szczególnie "nienormatywne", stało się synonimem wolności jako takiej. Jest to jedyna ideologia obejmująca wszystkie aspekty życia społecznego ograniczające wolność jednostki - z jednym jedynym wyjątkiem: nie ma w niej ani słowa o produkcji dóbr materialnych koniecznych do zaspokajania ludzkich potrzeb.
Mechanizm destrukcji łańcucha kulturowego
Fundamentem antropologii antykulturowej jest teoria zerwania łańcucha kulturowego pokoleniowej transmisji wartości. Mechanizm kultury polega na przekazywaniu z pokolenia na pokolenie umiejętności, wiedzy, wzorców zachowań i systemu wartości. Ten proces transmisji zabezpiecza ciągłość cywilizacyjną i umożliwia postęp. Antropologia antykulturowa stawia sobie za cel jego całkowitą destrukcję.
Największą przeszkodą dla rewolucji - jak słusznie rozpoznali teoretycy szkoły frankfurckiej - nie jest tzw. reakcyjna prawica, ale tradycyjna rodzina. Tradycyjna rodzina uczy wartości pracy, odpowiedzialności, samodyscypliny i szacunku dla autorytetów - wszystkiego, co uniemożliwia manipulację społeczeństwem. Rodzina jest instytucją reprodukującą kulturę i dlatego musi zostać zniszczona.
Należy jasno powiedzieć - proces destrukcji rodziny nie jest efektem ubocznym przemian społecznych, ale świadomym działaniem. Rozpoczyna się od seksualizacji dzieci, przez ideologię gender, po likwidację tradycyjnych ról rodzinnych. Celem jest wytworzenie pokolenia ludzi pozbawionych kultury, a więc niezdolnych do racjonalnej oceny rzeczywistości.
Antropologia przedkulturowa - powrót do stanu natury
W istocie antropologia antykulturowa dąży do cofnięcia człowieka do stanu poprzedzającego powstanie kultury. To nie przypadek, że Margaret Mead poszukiwała wzorców dla współczesnej Ameryki w społecznościach pierwotnych Samoa i Nowej Gwinei. Sielankowy obraz człowieka pierwotnego, wolnego od ograniczeń cywilizacji, stał się podstawą nowej antropologii.
Człowiek antykulturowy ma żyć zgodnie z naturą, kierować się instynktami, być spontaniczny i autentyczny. Ma być wolny od presji wydajności, konkurencji, osiągnięć. Ma żyć chwilą, realizować swoje potrzeby, ekspresować swoją indywidualność. To brzmi jak raj na ziemi, ale powiedzmy sobie wprost - to jest wizja człowieka na poziomie zwierzęcia, tyle że pozbawionego zwierzęcych instynktów samozachowawczych.
W tej wizji znika pojęcie odpowiedzialności, zobowiązania, obowiązku. Nie ma miejsca na doskonalenie, rozwój, osiągnięcia. Człowiek ma prawo do wszystkiego, ale nie ma obowiązku wobec niczego. To jest antropologia roszczeniowa - człowiek ma prawo do dóbr wyprodukowanych przez kulturę, ale nie ma obowiązku ich produkowania.
Konstruktywizm społeczny jako narzędzie władzy
Kluczowym elementem antropologii antykulturowej jest konstruktywizm społeczny, który głosi, że rzeczywistość nie istnieje obiektywnie, ale jest "konstruowana" przez społeczeństwo. Jeśli wszystko jest konstruktem społecznym, to wszystko można "zrekonstruować" według własnego uznania. To jest teoretyczna podstawa inżynierii społecznej.
Peter Berger i Thomas Luckmann w "Społecznej konstrukcji rzeczywistości" stworzyli teoretyczne uzasadnienie dla dowolnej manipulacji świadomością społeczną. Jeśli rzeczywistość jest tylko językiem, to wystarczy zmienić język, żeby zmienić rzeczywistość. Nie ma faktów, są tylko interpretacje. Nie ma prawdy, są tylko narracje. Nie ma natury ludzkiej, jest tylko kultura.
Ta pozornie filozoficzna teoria ma bardzo praktyczne zastosowanie - umożliwia władzy totalne kontrolowanie świadomości społecznej. Jeśli nie ma obiektywnej rzeczywistości, to nie ma też kryterium weryfikacji tego, co mówi władza. Człowiek pozbawiony dostępu do obiektywnej prawdy jest całkowicie uzależniony od opinii innych - a więc od tych, którzy kontrolują przepływ informacji.
Performatywność jako magia współczesności
Teorią performatywności antropologia antykulturowa wprowadza do nauk społecznych myślenie magiczne. Judith Butler twierdzi, że wypowiedzi performatywne mogą tworzyć nową rzeczywistość społeczną przez sam fakt zaistnienia. Język nie opisuje rzeczywistości, ale ją tworzy. To jest czysta magia - zaklęcie słowem.
Aplikacja teorii performatywnej do kwestii płci oznacza, że człowiek może "stworzyć" swoją płeć przez wypowiedź performatywną. Nie ma płci biologicznej, jest tylko "performatywnie" tworzona tożsamość płciowa. Społeczeństwo może "stworzyć" dowolną liczbę płci przez odpowiednie wypowiedzi performatywne. To jest współczesna wersja pierwotnego animizmu.
Istotą sprawy jest to, że teoria performatywności neguje istnienie jakiejkolwiek obiektywnej rzeczywistości niezależnej od ludzkiej świadomości. W tej wizji świat jest produktem wyobraźni, a człowiek jego demiurgiem. To jest antropologia magiczna w najczystszej postaci.
Nowy typ człowieka - bez tożsamości
Produktem antropologii antykulturowej jest człowiek bez stabilnej tożsamości. Tradycyjna tożsamość - płciowa, narodowa, religijna, zawodowa - zostaje zastąpiona "tożsamością płynną", którą człowiek może dowolnie zmieniać według własnego uznania. To brzmi jak wolność, ale w rzeczywistości jest to forma zniewolenia.
Człowiek bez stabilnej tożsamości nie jest w stanie określić swoich prawdziwych potrzeb, celów i interesów. Nie wie, co jest dla niego dobre, a co złe. Nie potrafi podejmować racjonalnych wyborów. Jest całkowicie uzależniony od zewnętrznych źródeł informacji o sobie samym. To jest idealna sytuacja dla władzy pragnącej manipulować społeczeństwem.
Co za tym idzie - człowiek bez tożsamości nie jest w stanie bronić swoich interesów, ponieważ ich nie zna. Nie może się organizować, ponieważ nie wie, z kim ma wspólne cele. Nie może tworzyć wspólnot, ponieważ nie wie, co go z innymi łączy. Jest atomizowaną jednostką, bezradną wobec systemu.
Ideologia gender jako szczyt antropologii antykulturowej
Ideologia gender stanowi kwintesencję antropologii antykulturowej. W jej świetle nawet tak podstawowa kategoria jak płeć biologiczna zostaje uznana za "konstrukt społeczny", który można dowolnie redefinniować. Człowiek ma być wolny od wszystkich ograniczeń, również od ograniczeń własnej biologii.
Judith Butler w "Undoing Gender" wprost postuluje likwidację pojęcia płci jako takiego. Jej zdaniem tradycyjny podział na męską i żeńską jest źródłem opresji i musi zostać zniesiony. W zamian ma powstać nieskończona liczba "genderów", które człowiek może wybierać według własnego uznania.
To nie przypadek, że ideologia gender koncentruje się na dzieciach. Psychologia rozwoju jednoznacznie pokazuje, że istnieją etapy rozwoju dziecka, w których umysł jest najbardziej plastyczny i podatny na przyswajanie określonych umiejętności. Manipulacja tymi naturalnymi procesami poprzez wczesną seksualizację dzieci i negację różnic płciowych jest jednym z najbardziej destrukcyjnych elementów programu antykulturowego.
Rewolucja obyczajowa jako laboratium społeczne
Rewolucja kontrkulturowa lat 60. była pierwszym masowym eksperymentem zastosowania antropologii antykulturowej w praktyce. Jej wyniki dostarczyły teoretykom cennych lekcji o ograniczeniach i możliwościach nowego modelu człowieka. Okazało się, że człowiek krytyczny potrafi zburzyć stary system, ale nie potrafi stworzyć nowego, sprawnego i wydajnego.
Po kilku latach beztroskiej zabawy większość rewolucyjnej młodzieży powróciła do schematów tradycyjnej kultury. Rzeczywistość okazała się silniejsza od atrakcyjnych haseł. Człowiek antykulturowy chciał być wolny, ale nie chciał zrezygnować z korzyści, jakie oferuje współczesna cywilizacja.
Ta konstatacja stworzyła zapotrzebowanie na nową strategię. Skoro człowiek krytyczny nie może stworzyć sprawnego systemu społecznego, trzeba go połączyć z systemem tradycyjnym w taki sposób, żeby pod hasłami antykultury sprawować władzę nad społeczeństwem nie zmieniając wydajnego systemu ekonomicznego. Tak narodziła się strategia "marszu przez instytucje".
Marsz przez instytucje - praktyczna aplikacja teorii
Antonio Gramsci wskazał drogę praktycznej realizacji rewolucji antykulturowej. Zamiast otwartej konfrontacji z systemem, należy systematycznie infiltrować jego instytucje - uniwersytety, media, szkoły, instytucje kultury - i stopniowo przejmować nad nimi kontrolę. To nie przypadek, że strategia ta nazywa się "marszem przez instytucje".
Celem nie jest zniszczenie instytucji, ale przejęcie ich i wykorzystanie do rozpowszechniania nowej antropologii. Uniwersytety mają kształcić nowych ludzi, media mają kreować nową świadomość, szkoły mają wychowywać nowe pokolenia. System ma działać sprawnie, ale służyć nowym celom.
Należy podkreślić, że marsz przez instytucje nie jest spontanicznym procesem, ale świadomą strategią. Szczególną rolę odgrywają w nim intelektualiści krytyczni, którzy mają za zadanie tworzyć teoretyczne uzasadnienia dla praktycznych zmian. To jest funkcja, którą pełnią współczesne cultural studies, gender studies, postcolonial studies i cała masa podobnych "studiów".
Nowa klasa - nomenkatura antykulturowa
Antropologia antykulturowa wytworzyła nową klasę społeczną - nomenkaturę antykulturową, składającą się z ludzi żyjących z zarządzania procesami społecznymi według nowych reguł. To nie są ludzie produkujący dobra materialne czy nawet niematerialne - to są ludzie zarządzający innymi ludźmi w imię ich "wyzwolenia".
Ta nowa klasa obejmuje armię urzędników zajmujących się "równością", "różnorodnością", "inkluzją", "tolerancją" i podobnymi abstraktami. Ich praca polega na kontrolowaniu zgodności myśli i zachowań innych ludzi z aktualnie obowiązującymi standardami poprawności politycznej. To jest nowoczesna forma duchowieństwa świeckiego.
Istotą sprawy jest to, że nowa klasa ma żywotny interes w utrzymaniu systemu, który ją żywi. Im więcej problemów społecznych, tym więcej potrzeba specjalistów od ich rozwiązywania. Im więcej konfliktów, tym więcej potrzeba mediatorów. Im więcej "fobii" i "izmów", tym więcej potrzeba terapeutów społecznych. To jest samonapędzający się mechanizm.
Edukacja jako narzędzie przekształcenia antropologicznego
Kluczową rolę w implementacji antropologii antykulturowej odgrywa system edukacji. Szkoła przestaje być miejscem przekazywania wiedzy i umiejętności, a staje się miejscem kształtowania nowej świadomości. Edukacja tradycyjna miała za zadanie wyposażyć człowieka w narzędzia potrzebne do życia w cywilizacji. Edukacja antykulturowa ma za zadanie "wyzwolić" go od cywilizacji.
Proces ten rozpoczyna się już w przedszkolu przez programy "antydyskryminacyjne" i "tolerancyjne", które de facto uczą dzieci kwestionowania autorytetu rodziców i tradycji rodzinnych. Kontynuowany jest w szkole podstawowej przez edukację seksualną, która wprowadza dzieci w świat dorosłej seksualności w wieku, gdy nie są na to gotowe psychicznie.
W szkole średniej i na uniwersytecie dochodzą programy gender studies, które negują podstawowe kategorie antropologiczne, oraz cultural studies, które przedstawiają kulturę europejską jako źródło wszelkiej opresji na świecie. Celem nie jest wykształcenie ludzi myślących, ale wytworzenie ludzi reagujących zgodnie z zadanym wzorcem.
Media jako narzędzie formatowania świadomości
Media odgrywają kluczową rolę w implementacji antropologii antykulturowej. Ich zadaniem nie jest informowanie, ale formatowanie świadomości społecznej zgodnie z nowymi standardami. Media nie przedstawiają rzeczywistości, ale tworzą narracje, które mają kształtować sposób myślenia ludzi o sobie i świecie.
Mechanizm ten działa przez ciągłe bombardowanie społeczeństwa obrazami i komunikatami promującymi nowy model człowieka. Tradycyjne wzorce - silny mężczyzna, opiekuńcza kobieta, trwała rodzina, szacunek dla tradycji - są systematycznie ośmieszane i dyskredytowane. W ich miejsce promowane są wzorce antykulturowe - człowiek bez tożsamości, związki bez zobowiązań, życie bez celu.
To nie przypadek, że współczesne media są obsesyjnie zainteresowane sprawami seksualnymi i obyczajowymi. Seks jest podstawowym narzędziem antropologii antykulturowej, a jego promocja w mediach służy destrukcji tradycyjnych wzorców kulturowych. Nie chodzi tu o wolność seksualną, ale o używanie seksu jako narzędzia kontroli społecznej.
Polityka tożsamościowa jako broń antykulturowa
Polityka tożsamościowa stanowi praktyczną aplikację antropologii antykulturowej w sferze politycznej. Polega ona na dzieleniu społeczeństwa na grupy zdefiniowane przez cechy biologiczne (rasa, płeć, orientacja seksualna) i przedstawianiu relacji między nimi w kategoriach konfliktu między "opresorem" a "ofiarą". To jest nowoczesna wersja marksistowskiej walki klasowej, przeniesiona z płaszczyzny ekonomicznej na płaszczyznę kulturową.
Mechanizm ten tworzy stan permanentnego konfliktu społecznego, w którym każda grupa walczy z każdą inną o status ofiary uprawnionej do specjalnych przywilejów. W tej walce nie ma miejsca na wspólne wartości, wspólne cele, wspólne dobro. Społeczeństwo rozpada się na zatomizowane grupy interesu, niezdolne do działania konstruktywnego.
Istotą sprawy jest to, że polityka tożsamościowa niszczy tradycyjne więzi społeczne - narodowe, religijne, klasowe - zastępując je sztucznymi podziałami służącymi interesom nowej klasy zarządzającej. Człowiek przestaje być obywatelem, a staje się członkiem grupy tożsamościowej, która ma swoje specyficzne interesy przeciwne interesom innych grup.