zasoby: Andrzej Wróblewski: Recto/Verso

Andrzej Wróblewski: Recto/Verso
Żródło: Publiczne
Recenzja dotyczy wystawy malarstwa Andrzeja Wróblewskiego pt. WRÓBLEWSKI: RECTO/VERSO 1948-49, 1955-57 prezentowanej od 12 lutego 2015 r. w warszawskim Muzeum Sztuki Nowoczesnej.

Wystawa Andrzeja Wróblewskiego pt. WRÓBLEWSKI: RECTO/VERSO 1948-49, 1955-57

Koncepcja wystawy opiera się na założeniu, że twórczość i postać Andrzeja Wróblewskiego zostały w Polsce wmontowane w narodowo-martyrologiczną mitologię, przez co stały się nieczytelne i nieinteresujące dla publiczności międzynarodowej. W związku z tym należy odkryć nowy ich kontekst i nadać mu wymiar uniwersalny. Ten nowy kontekst organizatorzy wystawy odkryli w fakcie, że Wróblewski namalował kilkanaście obrazów na odwrocie swoich starszych obrazów, nie zamalowując tych starszych tematów. Ich zdaniem był to wynik świadomego zamysłu artystycznego, prowadzącego do powstania "nowych obrazów", w sposób prekursorski łączących np. figurację z abstrakcją, a zderzenie treści RECTO / VERSO odkrywa nowy wymiar twórczości artysty.

Przy okazji wystawa całkowicie uniemożliwia zrozumienie twórczości Wróblewskiego i jej społeczno-kulturowo-politycznego kontekstu, chociażby przez pomijanie podstawowych informacji o okolicznościach powstania ważnych dzieł i sposobie ich prezentacji w przeszłości.

Odkrycie "nowego wymiaru" twórczości Wróblewskiego jest wynikiem kilkuletnich, wnikliwych badań prowadzonych przez międzynarodową grupę historyków sztuki, podsumowanych w trakcie konferencji zorganizowanej w 2013 r. przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Ten nowy kontekst będzie prezentowany publiczności polskiej i międzynarodowej jako oferta polskiej kultury dla Europy i świata.

W niniejszej recenzji wyjaśniam, na czym polega kolejna z wielu manipulacji dokonywanych od lat na twórczości wielkiego artysty. Uzasadnienie zarzutów wymaga przedstawienia dość obszernego materiału, dlatego podzieliłem go na kilka części:

  • HISTORIA WYSTAWY

  • KONCEPCJA WYSTAWY

  • WRÓBLEWSKI INTERESUJĄCY, CHOCIAŻ NIEINTERESUJĄCY

  • KURATOR WYSTAWY

  • UZASADNIENIE KONCEPCJI WYSTAWY

  • RZETELNOŚĆ WIELOLETNICH BADAŃ

  • CO WYSTAWA PRZEMILCZA LUB PRZEKŁAMUJE

  • CO TO JEST SOCREALIZM

  • O ANDRZEJU WRÓBLEWSKIM

  • HUNWEJBIN I WAJDELOTA

  • O TWÓRCZOŚCI ANDRZEJA WRÓBLEWSKIEGO

  • PIĘĆ FAZ I ŚMIERĆ

  • REINTERPRETACJE

  • ZAMIAST PODSUMOWANIA

Sama wystawa malarstwa Andrzeja Wróblewskiego jest tylko niewielkim fragmentem znacznie poważniejszego, wykraczającego poza dziedzinę sztuki projektu, który nosi tytuł RECTO-VERSO i który można zrozumieć dopiero w świetle materiałów z konferencji pt. Wróblewski: Z bliska/z daleka. Temu tematowi poświęcona będzie seria recenzji z ww. konferencji pt. SAMOKRYTYKA.

MATERIAŁY

Ekspozycja
Tzw. oprowadzenie kuratorskie wyjaśniające zamysł wystawy (14 lutego br. - p. Marta Dziewańska?),
Rozmowy z kuratorem wystawy Éric’iem de Chassey opublikowane w GW i portalu culture.pl, oraz jego prelekcja na konferencji,
Fragmenty recenzji z wystawy,
Zapis filmowy międzynarodowej konferencji ANDRZEJ WRÓBLEWSKI - Z BLISKA / Z DALEKA 06-07.09.2013.
https://archiwum.artmuseum.pl/pl/cykle/andrzej-wroblewski-z-bliska-z-daleka

HISTORIA WYSTAWY

KONCEPCJA WYSTAWY: WRÓBLEWSKI INTERESUJĄCY, CHOCIAŻ NIEINTERESUJĄCY

Z treści tzw. oprowadzania kuratorskiego wynika, że historia wystawy malarstwa Andrzeja Wróblewskiego rozpoczęła się w 2008 r. i wyglądała mniej więcej tak: Od początku swej działalności Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie (tzn. jego zespół) czuło potrzebę określenia swojej tożsamości. Pierwszą artystką, do twórczości której Muzeum się odwołało była Alina Szapocznikow (co nie dziwi, bo wynikająca z tragicznego doświadczenia artystki fascynacja biologicznością i cielesnością pasuje do współcześnie rozwijanej antropologii ciała - przyp. KK). Powstał jednak problem innych źródeł tożsamości i wybór padł na Andrzeja Wróblewskiego. Twórcy Muzeum nie mieli jednak pomysłu na to, w jaki sposób spożytkować twórczość artysty do budowania własnej tożsamości, ponieważ jego malarstwo było pokazywane już na tylu wystawach i na jego temat ukazało się tyle opracowań, że właściwie powiedziano już wszystko, co było do powiedzenia. Mimo wielu prób nikt nie potrafił znaleźć nowego klucza do twórczości artysty, tak więc Wróblewski był wprawdzie tematem znanym, zgranym, a mimo to chęć uczynienia go źródłem inspiracji pozostała. Nie wiadomo było tylko, co kuratorów z MSN inspiruje.

OLŚNIENIE

Źródłem olśnienia stał się francuski historyk sztuki Éric de Chassey, były profesor sztuki współczesnej na François Rabelais University w Tours, od 2009 r. dyrektor Akademii Francuskiej w Rzymie, twórca wielu wystaw i wybitny badacz malarstwa powojennego. W 2008 r. Éric de Chassey przygotowywał w Lyonie wystawę pt. „Zaczynając od zera”, ilustrującą proces, w którym powojenna awangarda odrzuciła balast przeszłości i tworzyła od zera język nowej sztuki. Przypadkowo „przedstawiona mu w windzie” (taki Wersal) Centrum Pompidou w Paryżu Joanna Mytkowska (od 2007 r. dyrektor MSN) opowiedziała Ericowi de Chassey o twórczości Andrzeja Wróblewskiego, a ten po obejrzeniu katalogu wsiadł w pierwszy samolot do Warszawy i po obejrzeniu obrazów Wróblewskiego w MN tak się nimi zachwycił, że powiesił je na wystawie w Lyonie, w sąsiedztwie obrazów Jacksona Pollocka i Marka Rothki, dzięki czemu można je było ujrzeć w zupełnie nowym, międzynarodowym kontekście.

CO ZACHWYCIŁO ERICA DE CHASSEY W TWÓRCZOŚCI WRÓBLEWSKIEGO

Jak się okazuje (bo przyznaje to sam Eric de Chassey (dalej: EdC) w wykładzie i rozmowie z GW), przyszłego komisarza warszawskiej wystawy sama twórczość Wróblewskiego specjalnie nie interesowała: „Dla mnie i dla innych historyków sztuki obrazy Wróblewskiego pewnie nie miałyby takiego znaczenia, gdybym nie znał tak dobrze prac Wilhelma Sasnala, Luca Tuymansa czy René Daniëlsa - to ciekawe, jak na twórczość artystów w latach 90. wpływał nieznany szerzej malarz z lat 40". Tak więc uwagę EdC zwrócił wpływ nieznanego mu Wróblewskiego na znanego mu Wilhelma Sasnala, oraz pewien kontekst.

Otóż EdC nie może zrozumieć dlaczego w katalogach polskich wystaw Wróblewskiego: „zawsze pojawia się wątek specyficznej polskiej mentalności, mowa jest, jak bardzo tragiczna to postać, z tej polsko-tragicznej perspektywy poruszana jest nawet kwestia niewyjaśnionej do końca śmierci w Tatrach i oczywiście kwestia wojny. Nie chcę (tzn. EdC nie chce – KK) powiedzieć, że to wszystko nie ma znaczenia, ale wiązanie twórczości malarza z narodową historią powoduje, że dla obcokrajowców staje się on mniej interesujący.” Jednym słowem – Eric de Chassey poznał w 2008 r. twórczość nieznanego polskiego malarza, który wpłynął na twórczość Wilhelma Sasnala, ale chociaż jest on mało interesujący dla cudzoziemca ze względu na wątek specyficznej polskiej mentalności, uznał za właściwe stworzenie nowego kontekstu przez jego zestawienie z twórczością Pollocka i Rothki i w ten sposób ujawnił nowy kontekst, który zainspirował dalszy bieg wydarzeń.

MIĘDZYNARODOWA KONFERENCJA NT. TWÓRCZOŚCI WRÓBLEWSKIEGO

W dniach 6-7 września 2013 r. w MSN w Warszawie odbyła się międzynarodowa konferencja pt. Andrzej Wróblewski - z bliska / z daleka. Z tekstu w witrynie MSN: „Konferencja organizowana w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie to propozycja animacji nowych tendencji w badaniach twórczości Wróblewskiego i wpisanie jej w międzynarodowy kontekst historii sztuki. Badacze z Polski i z zagranicy podejmą próbę przyjrzenia się niezwykle złożonej twórczości Wróblewskiego z wielu różnych perspektyw. Konferencję poprzedziło zamknięte seminarium, które odbyło się w Krakowie i Warszawie w 2012 roku i stworzyło podstawy dla spojrzenia na dzieło tego artysty z międzynarodowej perspektywy. /…/ Na dwudniowe sympozjum złożyły się cztery sesje i dyskusja panelowa. Prezentowane teksty staną się częścią publikacji, która towarzyszyć będzie wystawie Andrzeja Wróblewskiego, planowanej w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie na jesień 2014 roku”. Ta planowana wystawa to właśnie omawiana wystawa „Wróblewski: Recto-Verso’, a seminarium i konferencja stały się podstawą dla „wpisania twórczości Wróblewskiego w międzynarodowy kontekst historii sztuki".

NOWY KONTEKST WRÓBLEWSKIEGO

Nowy kontekst przedstawiła p. Marta Dziewańska odpowiadająca za współpracę kuratorską (podaję za: http://kmag.pl/artykul/czy-sztuka-moze-zmienic-swiat-malarstwo-wroblewskiego-to-proba-poradzenia-sobie-z-powojenna-trauma/ - nie wiem, czy jest to wypowiedź autoryzowana, ale wysłuchałem omówienia kuratorskiego w dniu 14.02 i mniej więcej sens się zgadza).

„Naszym zamierzeniem było przedstawienie dwustronności obrazów Wróblewskiego jako świadomego artystycznego wyboru. Takie spojrzenie pozwala interpretować twórczość artysty w niezwykle dynamiczny sposób. Wróblewski poprzez swoją sztukę próbował odbudować świat po wojnie, która zniszczyła wszystkie ideały. Jako artysta nie odnajdywał się ani w figuracji, ani w abstrakcji i na dwóch stronach tego samego płótna mieszał obie techniki. To rzeczywiście jest bardzo oryginalne, wyjątkowe i prekursorskie. Niewielu artystom udało się odnaleźć artystyczny język mieszając te dwa podejścia do sztuki. W latach 40. i 50. wybór pomiędzy abstrakcją i figuracją był dla malarzy wyborem etycznym. Andrzej Wróblewski nie odnajduje się w tych podziałach, łączy oba nurty i na ich podstawie buduje własny oryginalny styl”.

DLACZEGO DWUSTRONNE OBRAZY MUSIAŁY BYĆ WYNIKIEM ŚWIADOMEGO WYBORU ARTYSTYCZNEGO

Do analizy przyczyn powstania obrazów dwustronnych powrócę w dalszym ciągu. Jedną z nich mogła być zwykła bieda i brak materiałów malarskich, jednak możliwość taką zdecydowanie odrzucił EdC, twierdząc: „Znam wielu artystów, z van Goghiem na czele, którzy zmagali się z jeszcze większą biedą niż Wróblewski, a jednak nie decydowali się na ten krok. U Wróblewskiego to działanie głęboko przemyślane i również świadczy o jego wielkości, dlatego tak bardzo mi zależy, żeby na wystawie pokazać tę jego przeciwstawność. Na obrazach dwustronnych Wróblewskiego zdarza się co prawda, że awers i rewers nie są ze sobą związane, ale przeważnie malarz pokazuje w ten sposób odwrócone, często przeciwstawne relacje, nadaje nowe konteksty.”

Jednym słowem – zdaniem kuratora wystawy i jego polskich współpracowników - tym, co w twórczości Wróblewskiego jest oryginalne, wyjątkowe i prekursorskie jest poszukiwanie własnego języka artystycznego łączącego figurację i abstrakcję, a drogę tych poszukiwań ujawnia śledzenie dyskursu, jaki prowadzą między sobą odwrotne strony obrazów – RECTO/VERSO.

TERAZ BĘDZIE TROCHĘ (A RACZEJ DUŻO) ZŁOŚLIWOŚCI

Kurator międzynarodowej konferencji i wystawy Eric de Chassey urodził się w 1965 r., a więc studia w zakresie historii sztuki rozpoczął gdzieś ok. 1985 r. Przez następnych ponad dwadzieścia lat studiował, pracował, prowadził badania, zdobył tytuł profesorski, kierownicze stanowisko w ważnej instytucji kultury i opinię wybitnego znawcy malarstwa powojennego. Tymczasem o istnieniu Andrzeja Wróblewskiego i jego twórczości dowiedział się w windzie w 2008 r., czyli po 23 latach badań nad powojennym malarstwem, które przyniosły mu opinię badacza wybitnego.

W Polsce nawet w czasach PRL-u w każdym z licznych opracowań sztuki powojennej – bez względu na ich szczegółowość – pojawiało się w różnych konfiguracjach 5-6 nazwisk takich malarzy, jak Kantor, Nowosielski, Wróblewski, Jarema, Brzozowski itp. i nazwisko Wróblewskiego pojawiało się w nich zawsze. Po prostu historia powojennego malarstwa polskiego bez tych nazwisk, a szczególnie nazwiska Wróblewskiego nie istnieje i nawet w PRL-u słyszał o nim każdy polski maturzysta. Również nawet w czasach PRL-u pojawiały się opracowania na ten temat w języku angielskim, niemieckim czy francuskim i bez względu na ich rzetelność, Wróblewski był w nich wymieniany i omawiany. Poza tym każdy (np. początkujący student historii sztuki), kto chce poznać powojenne malarstwo europejskie, musi zacząć od listy zawierającej przynajmniej kilka najważniejszych nazwisk artystów z tych krajów, w których w tym czasie powstawała sztuka. Polska nie jest może centrum sztuki światowej, ale o istnieniu w środkowej Europie 40-milionowego kraju nazywającego się Polska EdC zapewne słyszał. Jeśli więc Eric de Chassey o istnieniu twórczości Wróblewskiego dowiedział się w 2008 r., to znaczy, że do tego czasu, czyli przez 23 lata „badań” nie przygotował ww. listy malarzy tworzących w powojennej Europie, ani nie przeczytał JAKIEGOKOLWIEK opracowania na temat powojennej sztuki polskiej. Gdyby bowiem jakiekolwiek przeczytał, o istnieniu Andrzeja Wróblewskiego i jego pozycji w polskiej sztuce by wiedział.

Eric de Chassey może lekceważyć sztukę polską (o ile nie jest wystarczająco międzynarodowa) i nie mieć o niej bladego pojęcia, powinien jednak wiedzieć, czym jest realizm socjalistyczny, bo jest to zjawisko międzynarodowe. Tego jednak Eric de Chassey również nie wie, jeśli za przykład malarstwa socrealistycznego uważa obraz Wróblewskiego z 1955 r. pt. Pranie. Dowie się, jeśli przeczyta dalszy ciąg tej recenzji.

Tymczasem nie można nie stwierdzić, że określenie, iż Eric de Chassey jest nie tylko wybitnym, ale w ogóle „badaczem” powojennego malarstwa jest nieco przesadzone, jak również i tego, że zjawisko to ma niestety znacznie szerszy zasięg. W wywiadzie opublikowanym w portalu www.culture.pl EdC mówi:

"Gdy pracowaliśmy nad wysłaniem wystawy "Recto / Verso" do innych krajów, niektóre osoby kojarzyły go z mojej wystawy w Lyonie. Przeznaczyłem tam jedno pomieszczenie na prace Wróblewskiego, zaraz obok pokoju z obrazami Pollocka i Rothki. Wielu moich przyjaciół – kuratorów i dyrektorów muzeów, którzy przyszli na tamtą wystawę, pytało: Co to ma być? Obok dwóch głównych artystów powojennych pokazujesz kompletnie nieznanego twórcę, ale całkiem interesującego. Chcemy go więcej. A kiedy pokazałem kilka reprodukcji dzieł Wróblewskiego Manuelowi Borja-Villelowi – dyrektorowi Muzeum Reina Sofia, to była dla niego wielka niespodzianka. Bardzo szybko postanowił przenieść wystawę z Warszawy do Madrytu.

Jak widzimy, EdC ma opinię wybitnego znawcy powojennego malarstwa wśród równie dobrze zorientowanych w temacie jego przyjaciół - kuratorów i dyrektorów muzeów, w tym dyrektora Muzeum Reina Sofia (nb. Museo Reina Sofía szczyci się biblioteką liczącą ponad 100.000 książek).

UZASADNIENIE KONCEPCJI WYSTAWY

"RZETELNOŚĆ" WIELOLETNICH BADAŃ

Kontekst, na jakim koncentruje się wystawa malarstwa Wróblewskiego można uznać za dyskusyjny i dalej przedstawię uzasadnienie jego całkowitej marginalności, ale należy przyjąć, że jeśli już kuratorzy wystawy skoncentrowali się właśnie na nim, to "oryginalne, wyjątkowe i prekursorskie" zestawienia recto/verso stały się przedmiotem wnikliwej analizy, tym bardziej, że trwała ona od seminarium w 2012 r. do końca stycznia 2015 r. Kawał czasu.

Niestety, organizatorzy wystawy nie tylko nie przeprowadzili badań wnikliwych, ale nie przeprowadzili badań żadnych, przechodząc do porządku dziennego nad kwestiami wątpliwymi i powielając pokutujące od lat oczywiste błędy. Podaję jeden przykład dyskusyjny, drugi bezdyskusyjny.

Przykład 1.

Niemal na początku wystawy prezentowane są dwie odwrotki przedstawiające dwie abstrakcje datowane na 1948 r. (z lewej). Zostały one namalowane na przeciętym na dwie części obrazie przedstawiającym stojący portret mężczyzny w brązowym garniturze, namalowany w konwencji, którą umownie można nazwać typowo „socrealistyczną” (z prawej).

xRECTO-VERSO-1 xRECTO-VERSO-2
Wprawdzie obraz "socrealistyczny" nie jest datowany, ale z oczywistych względów musiał powstać wcześniej, niż abstrakcje namalowane w 1948 r. Problem w tym, że w twórczości Wróblewskiego z 1948 r. dominują abstrakcje (chociaż zupełnie inne, niż omawiane), a malarstwo "fotograficzne" pojawiło się dopiero w 1949 r.

Dopóki z „odwrotek” nie robi się kwestii programowej sprawa nie ma żadnego znaczenia, ale jeśli już się to czyni, wypadałoby sprawdzić w ramach „wnikliwych badań”, zasadność datowania abstrakcji, które prawdopodobnie są późniejsze (o czym świadczy fakt ich odstawania od większości abstrakcji „kosmicznych” czy „solarnych” malowanych w 1948 r.) Istotniejsza jest jednak nie kwestia chronologii, ale ideologii. Chodzi o to, że jeszcze w 1948 r. Wróblewski malował abstrakcje, uważał siebie za abstrakcjonistę i był uważany za abstrakcjonistę, ale wkrótce zmienił styl i po namalowaniu "Ryb" odszedł od abstrakcjonizmu. W 1949 r. namalował słynne obrazy "Dworzec na Ziemiach Odzyskanych", "Rozstrzelanie pod ścianą" i Rozstrzelanie z gestapowcem" na odwrociach abstrakcji z 1948 r.

Jak to więc było naprawdę i czego manifestem jest takie działanie - raz zamalowuje abstrakcjami "socrealizm", a trzy razy zamalowuje "socrealizmami" abstrakcje? O czym to świadczy, jakiego przełomu jest dowodem i jakiego zamiaru artystycznego lub ideowego? To pytanie domaga się odpowiedzi.

Przykład 2.

xRECTO-VERSO-3

Słynny „Szofer niebieski” namalowany został podobno w 1948 r. (taka data podawana jest w różnych źródłach, w tym w witrynie Muzeum Sztuki Nowoczesnej) na odwrocie „Likwidacji getta” namalowanej podobno w 1949 r. Takie samo datowanie obydwu obrazów powtórzone jest w witrynie culture.pl. W witrynie Fundacji Andrzeja Wróblewskiego "Likwidacja getta" datowana jest na 1949 r., datowania "Szofera niebieskiego brak".

W witrynie culture.pl przy rozmowie z EdC z okazji omawianej wystawy zamieszczono ilustrację nakładaną, umożliwiającą obejrzenie jednocześnie dwóch stron obrazu. Przedstawiam zrzut ekranowy. Na blejtramie obrazu napisane jest "wołami" - „SZOFER NIEBIESKI 1949”, ale podpis pod ilustracją podaje datę 1948 r.

xSzofer-culture

Na dodatek istnieje relacja, z której wynika, że obecne ustawienie RECTO/VERSO wcale nie jest "autorskie", a w każdym razie ulegało zmianie, czyli że "Likwidacja" była z przodu, a "Szofer" z tyłu. Nie wiem, czy tak rzeczywiście było, ale to, że listwa usztywniająca blejtram była "przebijana" jest oczywiste - wystarczy rzut oka na częściowo zakrytą literę "S".

xSzofer-listwa

Powtarzam: dopóki z „odwrotek” nie robi się kwestii programowej i nie zaczyna się dorabiać autorowi piramidalnych intencji pomijając to, co w twórczości Wróblewskiego istotne, sprawa nie ma żadnego znaczenia, ale jeśli już się to czyni, wypadałoby – nawet jeśli nie przeprowadzić „wnikliwe badania” – to chociaż obejrzeć obraz z obydwu stron. Błędne datowanie mogło być zaczerpnięte z różnych opracowań je powielających, ale ktoś w Muzeum Sztuki Nowoczesnej wypisywał w komputerze kartkę z opisem na użytek wystawy poświęconej właśnie temu aspektowi i przyczepiał ją pod obrazem - i na pewno nie robił tego Pan Kazio od wbijania gwoździ w ścianę, ale pracownik MERYTORYCZNY.

Trzeba przy tym zwrócić uwagę, że kwestia interpretacji intencji autora zaczyna mieć w tym przypadku swoją wagę, ponieważ nie jest obojętne, czy Wróblewski najpierw namalował enigmatycznego "Szofera", a potem na jego odwrocie stworzył przejmującą "Likwidację getta", czy odwrotnie, jedno z nielicznych wówczas świadectw zagłady getta zostało potraktowane "per noga" i użyte do namalowania jakiegoś półabstrakcyjnego szofera. Jeśli autorzy wystawy twierdzą, że Wróblewski podejmował w tej kwestii świadome wybory, to co chciał w ten sposób zamanifestować. A przede wszystkim, czy na pewno manifestował to Wróblewski?

Wystarczy. Nie było żadnych badań. Nie tylko rzetelnych, ale jakichkolwiek. Kuratorzy wystawy nawet nie obejrzeli dokładnie obrazów, a tym razem mieli obowiązek obejrzeć je również od VERSO. Sami ten temat wymyślili.

Dostępne prace Andrzeja Wróblewskiego w naszej galerii

Dołącz do społeczności KK

Człowiek jest bardziej wolny gdy może sam decydować o swoim życiu, niż gdy ktoś inny decyduje za niego. Krzysztof Karoń 2018

Podaj swój najlepszy adres e-mail i bądź na bieżąco z aktualnościami.

AntyKultura.info · Środowisko chronione

Ta strona jest aktualnie w fazie prototypowej. Jeśli jesteś członkiem despołu developerskiego podaj swój login i hasło, aby kontynuować.