NA CZYM POLEGA PROBLEM ESTETYKI
Estetyka jako samodzielna dyscyplina powstała w połowie XVIII wieku, ale historia refleksji estetycznej rozumianej jako próba zdefiniowania piękna sięga Homera i pitagorejczyków, a więc liczy sobie niemal trzy tysiąclecia. W starożytności klasycznej Poliklet podjął pierwszą próbę sformułowania kanonu piękna i zastosował go w sztuce rzeźbiarskiej. Ponieważ istotą kultury jest twórczy wysiłek i doskonalenie (dążenie do niedoskonałości pozbawione jest sensu, bo i tak jesteśmy niedoskonali), związek sztuki z pięknem wydawał się oczywisty, a samo piękno stało się podstawą definicji sztuki. Z tego powodu przez wieki analiza dzieła sztuki odkrywała sposoby, jakimi artysta realizował w kształtowanej formie ideę piękna, a nawet jeśli analiza dotyczyła innych aspektów dzieła, to piękno pozostawało jego cechą oczywistą.
Jednocześnie już w antyku klasycznym Sokrates (469-399 BC) powiązał piękno z dobrem, a Ksenofont (430-355 BC) wprowadził pojęcie kalokagathia na oznaczenie połączenia doskonałości cielesnej (kalos – piękny) i duchowej (kagathos – dobry) w doskonałość ludzkiej osoby (arete), tym samym piękno będące kategorią estetyczną weszło do języka etyki. Z kolei Platon (427-347 BC) tworząc swoją teorię idei uczynił z piękna ideę obdarzoną samodzielnym bytem, wraz z dobrem i prawdą połączył w triadę wartości najwyższych i utożsamił je z absolutem. Idea platońska rozwinięta przez neoplatoników przejęta została przez pierwszych filozofów chrześcijańskich, którzy te najwyższe wartości powiązali z pojęciem osobowego Boga ustanawiającego zasady moralne. W ten sposób w kulturze chrześcijańskiej utrwaliło się rozumienie sztuki jako kształtowania formy ucieleśniającej ideę dobra i piękna i estetyki jako próby definiowania, materializowania i poszukiwania piękna w dziele sztuki.
Kiedy kategoria piękna została najpierw zakwestionowana przez część nurtów modernistycznych, a potem całkowicie odrzucona przez teorię współczesnej sztuki krytycznej, sztuka i cała kultura pozbawione zostały jednej z ich konstytucyjnych podstaw i dzisiaj wydaje się, że estetyka umarła, ponieważ rozmył się i zniknął jej odwieczny przedmiot, a nie ma ona narzędzi umożliwiających analizę takiej rzeczywistości (i takiej sztuki), z jaką ma do czynienia. Tak jest i tak nie jest. Współczesna estetyka jest bezradna wobec rzeczywistości, ponieważ przywiązała się do pojęć nie rozumiejąc ich treści i gdy pojęcia się rozmyły, przestała widzieć treść, która jest jej przedmiotem.
Tymczasem estetyka nie jest nauką ani o pięknie ani o sztuce, ale o postrzeganiu zmysłowym, czyli o zmysłowym poznawaniu rzeczywistości, którego przeżycie piękna jest tylko niewielkim fragmentem.
Przeżywaniu piękna można przypisywać specjalną wartość, ale nie zmienia to faktu, że każde inne przeżycie estetyczne jest równie ważne, ponieważ każde kształtuje naszą psychikę i naszą wiedzę o świecie. Przy takim podejściu estetyka, nie rezygnując z pojęcia piękna jako jednego z wielu, może zrozumieć i analizować każdą sztukę i każde dzieło sztuki, również takie, które pojęcie piękna świadomie neguje.
Niniejsze opracowanie ma na celu określenie przedmiotu badań estetyki i wskazanie sposobu interpretacji sztuki współczesnej w kategoriach estetycznych. Wymaga to przedstawienia w największym skrócie drogi, która doprowadziła estetykę do dzisiejszego stanu zagubienia.
NAJKRÓTSZA HISTORIA ESTETYKI
Angielskie słowo „ineffable” i niemieckie „unaussprechlich” znaczą „niewypowiedzialny, niewyrażalny” i odnoszą się do pojęć, których nie da się wyrazić słowami. W filozofii odpowiada im termin atopia oznaczający nieuchwytność i złożoność. Wszystkie te terminy mają zastosowanie w odniesieniu do takich fenomenów jak miłość i piękno, które wszyscy doskonale znamy i których nikt nie potrafi trafnie zdefiniować. Zapewne dlatego są one dla filozofów taką udręką.
SŁOWA
Angielskie słowo „ineffable” znaczy „niewypowiedzialny, niewyrażalny” i odnosi się do zjawisk, których nie da się precyzyjnie opisać słowami. W filozofii odpowiada im termin atopia oznaczający nieuchwytność i złożoność. Wszystkie te terminy mają zastosowanie w odniesieniu do takich fenomenów jak miłość, dobro, piękno, harmonia, które wszyscy doskonale znamy i których nikt nie potrafi trafnie zdefiniować. Nie jest to tylko problem estetyki czy filozofii, ale również nauki i to przede wszystkim współczesnej. Współczesna fizyka wniknęła w strukturę atomu i zeszła (lub weszła) na taki jej poziom, na którym intuicyjnie rozumiana materia nie istnieje, a jej hipotetyczne elementy nie są dostępne żadnemu zmysłowi ani przyrządowi pomiarowemu. Współczesna kosmogonia uznaje za najprawdopodobniejszą tezę (Big Bang), że nawet ta niematerialna materia nie jest wieczna, ale że powstała razem z czasem i przestrzenią (co dokładnie odpowiada biblijnemu aktowi stworzenia minus stworzyciel). Cały opis rzeczywistości sprowadza się do formuł matematycznych nie mających odpowiednika w uchwytnych dla ludzkich zmysłów odczuciach i dostępnych dla ludzkiego rozumu pojęciach. To, co w świecie makro odbieramy jako formę rzeczy nie ma swojej materialnej podstawy i w języku teorii poznania wszystko, czego doświadczamy zmysłami jest zaledwie wrażeniem powstającym w naszym mózgu. Z takim problemem borykali się ludzie przynajmniej od chwili, gdy po raz pierwszy użyli słowa „piękno”, ponieważ może odnosić się ono do indywidualnego przeżycia, do cechy rzeczy i zjawisk, ale może również – przynajmniej w ludzkim przekonaniu – oznaczać istniejącą realnie ideę.
PIĘKNO
Greckie słowo κάλλος (kallos) oznacza „piękny”, ale i „dobry”, „wysokiej jakości”. Jeśli ludzie poczuli kiedyś potrzebę stworzenia i użycia tego słowa to znaczy, że wcześniej doświadczyli przeżycia dziwnego stanu, którego nie umieli trafnie nazwać. Wiemy, że używali przymiotnika „piękne” i odnosili je do świata zewnętrznego, ale raczej nie znali jeszcze pojęcia „piękno” (tłumaczenia języka starogreckiego są dyskusyjne).
HOMER
Liczący 16.000 wersów epos Homera pt. Iliada spisany został w VII w. BC, ale powstawał zapewne bardzo długo i w czasach homerowskich był prezentowany na królewskich dworach podczas wielogodzinnych, a nawet wielodniowych melorecytacji. Ponieważ jest to dzieło literackie, a jego materią jest słowo, trudno dokładnie ustalić, jaki udział w budowaniu przeżycia słuchaczy miały opisywane losy bohaterów, jaki zaś forma wiersza (katalektyczny heksametr daktyliczny) i sposób interpretacji aktorskiej. Podobno jednak słuchacze pod wpływem wiersza wpadali w swego rodzaju trans uczestnicząc duchowo w biegu opowiadanych wydarzeń. Nie wiemy, jak określić przeżycie słuchaczy Homera, ale faktem jest, że Homer używał już słów „piękne”, a nawet „piękność”, ale to drugie zawsze przypisywane było jakiemuś przedmiotowi lub zjawisku i spełniało funkcje przymiotnika.
PITAGOREJCZYCY
W odkrywanych przez antropologów w XIX i XX wieku przykładach sztuki tzw. ludów dzikich znajdują się dzieła czystej sztuki dekoracyjnej, pokryte różnego typu abstrakcyjnymi wzorami nie mającymi (przynajmniej czytelnego dla nas) znaczenia symbolicznego. Motywy abstrakcyjne pojawiają się również w sztuce neolitycznej, i niemal wszystkie wyróżniają się rytmem, czyli pewną porządkująca regularnością rozstawienia elementów. W 530 r. BC Pitagoras (572-497 BC), uczeń Talesa z Miletu, matematyk, mistyk i orfik (orficy wierzyli w nieśmiertelność i wędrówkę dusz) założył w greckiej kolonii w Krotonie (Italia) religijno-filozoficzną szkołą pitagorejczyków. Pitagorejczycy wierzyli, że struktura świata jest regularna, a relacje między jej elementami opisują proporcje liczbowe. Poszukując regularności w tej matematycznej zasadzie pitagorejczycy sformułowali wiele praw, odkryli pierwsze regularne wielościany (nazwane później od Platona bryłami platońskimi), rozwinęli numerologię, czyli symbolikę liczb (przejętą częściowo nawet przez św. Augustyna) i stworzyli podstawy nauki o proporcjach, w której relacje między częściami całości i całością mają charakter harmoniczny. Pitagorasowi przypisuje się dwie wypowiedzi: (1) „Liczba jest zasadą form i idei, przyczyną bogów i demonów.”, oraz (2) „Pierwszą zdolnością człowieka są zmysły, dzięki którym widzi on piękne formy i słyszy piękne melodie i rytmy. Pierwszą wiedzę człowiek gromadzi dzięki melodiom i rytmom, panując nad obyczajami i namiętnościami i odzyskując pierwotną harmonię duszy.” Nie wiemy, czy najpierw pitagorejczycy sformułowali abstrakcyjną teorię proporcji, a potem wypróbowali ją w doświadczeniach muzycznych, ale chyba kolejność była odwrotna, ponieważ współbrzmienie (konsonans) nie jest pojęciem matematycznym, ale określeniem pozytywnego przeżycia, jakie wywołuje w człowieku pobudzenie jego zmysłów przez dwa jednocześnie brzmiące dźwięki o różnej wysokości. Jednak przeżycie wywołane zestawieniem innych dźwięków (o innych proporcjach) może wywołać wrażenie niewspółbrzmienia (dysonansu) i sprawić człowiekowi przykrość. Oznacza to, że nie każdy, a tylko szczególny sposób porządkowania chaosu (czyli kształtowania formy) wywołuje w człowieku przeżycie pozytywne. Estetyczny dorobek pitagorejczyków sprowadza się do dwóch ważnych wniosków. Po pierwsze – cała natura zbudowana jest według jakiejś zasady możliwej do zapisania w formule matematycznej (liczbowej), ale tylko określone sposoby porządkowania (proporcje) decydują o tym, czy wywołuje ona pozytywne przeżycie piękna, Po drugie – przeżycie piękna może być wywołane przez odpowiednio skonstruowaną formę abstrakcyjną, odbieraną wyłącznie zmysłowo – tak właśnie działa muzyka. Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt drugiego z przytoczonych cytatów, zapisanego w III w. w „Żywocie Pitagorasa” przez neoplatonika Jamblicha z Chalkis. Być może pod wpływem Platona zwrócił on uwagę na wpływ uwarunkowanych zmysłowo przeżyć psychicznych na utrzymanie stanu „harmonii duszy”, najwyraźniej rozumianej jako stan optymalny. Do tego tematu jeszcze powrócimy.
FOLOZOFOWIE PRZYRODY
Aż do czasu sofistów i Sokratesa filozofia grecka koncentrowała się na zagadnieniach ontologicznych, czyli na teorii bytu i konstrukcyjnej zasady wszechświata (kosmogonia i kosmologia). Dopiero z tej perspektywy kolejne próby intuicyjnego opisu źródeł piękna układają się w logiczny ciąg. Już współczesny Homerowi Hezjod (ok. 700 BC) przypisywał szczególne znaczenie pracy rolnika jako miarze rytmu regulującego porządek natury. Heraklit (554-483) definiował piękno jako materialną właściwość rzeczywistości, a sztukę jako umiejętność harmonijnego łączenia sprzeczności przez naśladownictwo natury, a Demokryt (460-371) rozumiał piękno jako zmysłowe odczuwanie symetrii i harmonii części składających się na całość.
SOKRATES, PLATON, ARYSTOTELES
Przełom w greckiej filozofii rozpoczęli sofiści porzucając kwestie ontologiczne i podejmując publiczne nauczanie umiejętności przydatniejszych w praktycznym życiu publicznym. Główne pytanie filozofii – jaki jest świat - zastąpili pytaniem - jak żyć, ale zarzucano im, że skuteczność przedkładali nad prawdę, czym wywołali krytykę następców, przede wszystkim greckich klasyków. Krytykiem sofistów był Sokrates (469-399 BC), dla którego najważniejszą cechą człowieka była cnota i który utożsamił piękno z dobrem. Sokrates twierdził, że człowiek nie może osiągnąć doskonałości w żadnej z cnót, ale może się do nich zbliżyć i skazany jest na samodzielne poszukiwanie najlepszej ku nich drogi.
Poglądy Sokratesa znamy z relacji jego ucznia Platona (427-347 BC), który m.in. zapisał taką jego wypowiedź: „Jeśli coś jest piękne inaczej niż absolutnie, to jest piękne tylko o tyle, o ile jest częścią absolutnego piękna, tak więc można powiedzieć, że rzeczy stają się piękne dzięki pięknu, wielkie dzięki wielkości i małe dzięki małości.” Z takiego stanowiska wynika wprost platońska teoria idei, ponieważ jeśli w każdej rzeczy odnaleźć można tylko część piękna, to musi istnieć wzorzec piękna kompletnego, absolutnego i ten wzorzec musi być od tych rzeczy niezależny, a ponieważ nie ma w realnych rzeczach pełnej „bazy”, to sam musi istnieć realnie (co nie znaczy, że materialnie).
Platon uniezależnił pojęcia od materialnego świata rzeczy i stworzył hierarchię samoistnych idei, których zwieńczenie stanowi triada Dobra, Piękna i Prawdy, najbliższych Absolutowi. Jego teorię łatwiej przedstawić w stworzonej przez Plotyna neoplatońskiej teorii emanacji. Cały świat powstaje w wyniku emanacji z najwyższej idei Absolutu kolejnych, niższych bytów – hipostaz. Najniższym bytem jest rzeczywistość materialna. W platońskiej hierarchii idei Piękno jest więc dobre, ale nie jest Dobrem, a mądrość jest i dobra i piękna, ale nie jest ani Pięknem, ani Dobrem. Żyjący w materialnym świecie człowiek ma duszę należącą do wyższego porządku niż ciało, ale wyposażony jest również w umysł, który należy do jeszcze wyższego porządku niż dusza. Piękno jest wprawdzie doświadczane przez zmysły, ale prawdziwe przeżycie piękna dostępne jest jedynie rozumowi, ponieważ idee dobra, piękna i prawdy są atrybutami boskości. Tak więc Platon oderwał ideę piękna od realnego świata i związał ją z ideą absolutu, co miało przynieść poważne skutki w przyszłości. Platon przejął od pitagorejczyków koncepcję nieśmiertelnej duszy, oraz rozwinął teorię doskonałych brył geometrycznych stanowiących postawę struktury rzeczywistości, nazwanych później bryłami platońskimi. Cztery z pięciu takich brył powiązał z czterema żywiołami (ogień, ziemia, powietrze, woda), a piątą – dwunastościan (odkrytą przez jego ucznia Teajtetosa) uznał za symbol doskonałości wszechświata. Bryły platońskie stanowią same w sobie doskonałą ilustrację problemu teorii idei, ponieważ w starożytności nie znano odpowiadających im form naturalnych, tak więc trudno powiedzieć, czy platończycy bryły te „odkryli”, czy „wynaleźli”. W kategoriach platońskich zapewne odkryli, bo przecież idee istnieją realnie, ale wcale nie było to oczywiste dla ich następców.
Bryły (formy) platońskie: czworościan, sześ(cio)cian, ośmiościan, dwunastościan, dwudziestościan
Paradoksem w myśli Platona jest to, że mówiąc o ideach na najwyższym poziomie abstrakcji nie tracił z oczu ich związku z rzeczywistością. Świadczy o tym nieustanne wiązanie piękna idealnego z pięknem ludzkiego ciała, oraz uczyniona w przebłysku genialnej intuicji obserwacja, że forma dzieła sztuki ma przemożny wpływ na ludzką psychikę, a tym samym na jego społeczne zachowania. W swoim „Państwie” Platon wskazuje na demoralizujący wpływ na ludzi i społeczeństwo (a tym samym na trwałość państwa) muzycznej skali lidyjskiej (pijackiej i rozwiązłej) i dźwięku fletów, oraz przestrzega przez rewolucyjnymi zmianami w sztuce, nieuchronnie prowadzącymi do rewolucji społecznej. Była to obserwacja na miarę współczesnej psychologii społecznej. Estetyczne poglądy ucznia Platona Arystotelesa (384-322 BC) tym różnią się od poglądów mistrza, czym różnią się ich filozofie. U Platona idea istnieje niezależnie od materii, natomiast u Arystotelesa tylko poprzez materię, kształtując jej formę. Forma jest nie tylko odbiciem idei, ale jest z nią tożsama, a to oznacza, że i piękno musi zawierać się w materialnej formie. Forma jest jednak w każdym przedmiocie „incydentalna”, dlatego Arystoteles wprowadził dialektyczne rozróżnienie Istoty i Obrazu. Artysta przedstawiając rzeczywistość nie musi naśladować jej obrazu (wyglądu, formy), ale powinien przedstawić jej Istotę. Tak więc zadaniem sztuki jest przedstawienie prawdy o (istocie) rzeczywistości, a nie ślepe i szczegółowe naśladownictwo (mimesis). Piękno pojawia się dopiero wtedy, gdy materialne dzieło w swojej zmysłowo dostępnej postaci posiada określone cechy, jak proporcje, porządek, celowość itp., ale wyrażają się one na sposób pitagorejski. W XIII księdze Metafizyki Arystoteles napisał: „Ci, którzy twierdzą, że matematyka nic nie mówi o pięknie i dobru są w błędzie. /…/ Głównymi cechami piękna jest porządek, symetria i konieczność które matematyka wskazuje w specjalny sposób.”
KATHARSIS
Arystoteles był najwszechstronniejszym filozofem starożytności, autorem traktatów dotyczących duszy (De anima) i rozpatrujących ją w kategoriach ontologicznych, ale i „Poetyki”, w której wprowadził on pojęcie katharsis, czyli oczyszczenia duszy w wyniku przeżytego wstrząsu emocjonalnego. Pojęcie to przeszło do teorii sztuki współczesnej, jest obecnie permanentnie nadużywane, dlatego dokładniej zostanie omówione w dalszej części.
KANON
Europejskie rozumienie piękna związane jest z pojęciem kanonu, czyli jego podstawowej zasady organizującej. Zasady takie formułowano na długo przez powstaniem kultury greckiej, a jej najstarszym znanym przykładem jest kanon egipski, nie ma jednak pewności, jakie miał on dla Egipcjan znaczenie. Na malowidłach ściennych odkrywanych w egipskich grobowcach znajdowano ślady regularnie rozstawionych punktów i na tej podstawie odtwarzano egipski system miar (m.in. Elke Roik, John Legon), a także modułowy schemat egipskiej sztuki. Pewne jest jednak to, że budowany na jego podstawie obraz człowieka daleki był od rzeczywistości. Egipski kanon nie przedstawia człowieka, ale jego ideę. Obraz idei (która być może była utożsamiana z pięknem) wtłoczony był w geometryczna formułę. Na dodatek sposób przedstawiania części ciała (głowa i członki z profilu, korpus frontalnie) wskazuje na to, że konwencja służyła przedstawieniu na płaszczyźnie informacji o trójwymiarowej bryle.
Bryły (formy) platońskie: czworościan, sześ(cio)cian, ośmiościan, dwunastościan, dwudziestościan
W klasycznej Grecji Poliklet (480-400 BC) stworzył kanon wspominany jest przez Galena (II w. BC): „Piękno nie tkwi w ogólnej symetrii elementów, ale w proporcjach części, a więc palców do siebie nawzajem i do dłoni, dłoni do przedramienia, przedramienia do ramienia i wszystkiego do wszystkiego, jak to opisuje Poliklet, bo to Poliklet wszystkie te symetrie opisał i w swoich dziełach przedstawił tworząc wzorzec, który nazwał Kanon.” Filon z Bizancjum (III/II w. BC), autor listy siedmiu cudów świata i mechanik, w dziele pt. Mechanike syntaxis cytuje Polikleta: „Piękne, Dobre i Słuszne ujawnia się w proporcjach liczb, a podstawę daje najmniejsza z nich.” Wg Pliniusza miał Poliklet wykonać wg przedstawionych zasad wzorcowy posąg nazwany Kanon, ale ten nie przetrwał i ilustracją kanonu jest dzisiaj Doryforos (wyk. ok. 450-440 BC). Własny, nieco odmienny kanon stworzył Lizyp (akt. 370-320 BC), nadworny rzeźbiarz Aleksandra Wielkiego, wysmuklając kanon Polikleta, ale we wszystkich odnaleźć można próby pogodzenia pitagorejskiej magii liczb z niedoskonałą rzeczywistością – matematyczna formuła kanonu mogła być zrealizowana jedynie w dziele sztuki przedstawiającym nieosiągalny ideał.
NEOPLATONIZM
Być może najważniejszym etapem w historii myślenia estetycznego był neoplatonizm, ponieważ uporządkował on dość mgławicowe koncepcje Platona wchłaniając wiele elementów arystotelizmu. Neoplatonizm był próbą filozoficznego uzasadnienia pogańskiego politeizmu jako religii państwowej imperium rzymskiego. ale rozwijając się w okresie początków chrześcijaństwa w znacznej mierze wpłynął na tworząca się doktrynę chrześcijańską. Jego twórcą był Ammonios Sakkas (II/III w.), nauczyciel Orygenesa (185-254) i Plotyna (204-269), a wybitnymi kontynuatorami Porfiriusz (232-305) Rzym, Jamblich (250-326) Syria i Proklos (410-485) Ateny. Neoplatońska wizja kosmologiczna mająca wiele odmian) przedstawia się następująco. Początkiem wszystkiego jest Jednia (Absolut), wyłaniający (emanujący) z siebie kolejne, niższe formy bytu – hipostazy Jedna nie ma właściwości, ale w gruncie rzeczy jest tożsama z Dobrem (istnienie jest dobrem). Jednia emanuje Nous (Duch, Umysł, Demiurg), który jest czystą, ponadzmysłową myślą. Nous emanuje anima mundi (Duszę Świata) ożywiającą kosmos, której aspektem jest czas (duchowy). Dusza świata obejmuje niezliczone dusze indywidualne, które są najniższa formą bytu. Dusza indywidualna kształtuje formę materii, ale nie jest z nią tożsama, to znaczy istnieje samodzielnie. Najniższą emanacją jest materia, która jednak nie jest już bytem, jest więc brakiem Dobra, czyli Złem i źródłem wszelkich słabości. Piękno (metafizyczne) jest u neoplatoników atrybutem Nous, czyli najwyższego bytu posiadającego właściwości. Wyemanowana dusza tęskni za pięknem Nous, ale żeby do dostąpił, musi sama uczynić się piękną przez cnotę, która prowadzi do oczyszczenia. Piękno zbliża więc duszę do źródła Dobra. Wg Plotyna „instynkt piękna” skłania duszę ku Dobru, a więc i estetyczne piękno dostępne zmysłom sprzyja zbliżeniu duszy do Absolutu (Dobru). Artysta tworzy dzieło nie przez naśladownictwo form naturalnych, ale przez odwołanie do duchowych pre-obrazów (archetypów), ale ponieważ warunkiem widzenia jest światło, staje się ono medium piękna (Jens Halfwassen: Die Idee der Schönheit im Neuplatonismus und ihre christliche Rezeption in Spätantike und Mittelalter). Trzeba przyznać, że już sama konstrukcja neoplatońskiego świata jest wyjątkowo piękna… i dodać na marginesie, że – niezależnie od poetyki opisu, jest ona bardzo bliska konstrukcji świata przedstawianej przez współczesna fizykę, w której nie ma miejsca ma substancjalnie rozumianą „materię”.
ŚREDNIOWIECZE
Chrześcijaństwo rozwijało się w niewielkich, rozproszonych wspólnotach, których jedynym spoiwem była nowa wiara w monoteistycznego, osobowego Boga. Początkowo nie miało ani własnej teologii, ani filozofii, a tym bardziej estetyki i swoją doktrynę kształtowało czerpiąc z tradycji antyku i kontynuując wszystkie jej wątki, niesprzeczne z nową wiarą, której istota – i to należy podkreślić – nie leży w kwestiach ontologicznych, poznawczych ani tym bardziej estetycznych, ale ma wymiar moralny i koncentruje się na miłości jako relacji łączącej ludzi z Bogiem przez innych ludzi.
ILUMINACJA I MISTYKA ŚWIETLISTOŚCI
Lektura teorii neoplatońskich skłoniła św. Augustyna z Hippony (354-430) do studiowania Biblii i listów apostolskich. Na podstawie koncepcji Jedni, emanacji i hipostaz sformułował on dwustopniową wizji stworzenia oraz postawę teoriopoznawczą, w której drogą do najwyższej wiedzy jest iluminacja, czyli poznanie dzięki wewnętrznemu oświeceniu przez Boga co do istoty rzeczy. W takim ujęciu piękno było atrybutem wszystkiego, co stworzone zostało przez doskonałego Boga, a więc doskonałości i dobra moralnego wyrażającego się w porządku naturalnym. Piękno mogło pozostać kategorią „niewyrażalną” na tej samej zasadzie, jak ostateczna prawda nie była wynikiem manipulacji pojęciami, ale iluminacji. Wyobrażenie Augustyna o pięknie ilustrują trzy cytaty:
„Piękno bowiem, które przez dusze artystów spływa ku ich rękom, pochodzi od owej piękności, która ponad duszami jest i ku której dniem i nocą wzdycha dusza moja. Sprawcy i miłośnicy piękności materialnych stamtąd czerpią miarę, według której je oceniają.”
"Przede wszystkim zapytam, czy dlatego coś jest piękne, że się podoba, czy też dlatego się podoba, że jest piękne. Bez wątpienia otrzymam odpowiedź, że dlatego się podoba, ponieważ jest piękne.”
"Tyle stajesz się z dnia na dzień piękniejszy, o ile wzrasta w tobie miłość. Bo miłość jest ozdobą duszy, jest jej pięknem.
W VI księdze dialogu Politea Platona Sokrates przedstawia „porównanie ze Słońcem”. Twierdzi w nim, że zmysł wzroku tym się różni od innych, że potrzebuje jako medium światła mającego boski rodowód i naturę (bo stworzył je Helios). Bez światła oko jest ślepe. W III wieku Plotyn stworzył naukę o „światłości Jedni” i ten wielowiekowy, skądinąd artystycznie fenomenalny, alegoryczny schemat uzupełniony został przez św. Augustyna epistemologiczną wizją iluminacji jako wypełniającego duszę boskiego światła. Ta mistyka świetlistości przewijała się w całym średniowieczu, ale rozwinięta została w IX wieku w myśli irlandzkiego uczonego Johannesa Scottusa Eriugeny (810-880). Podkreśleniu blasku formy jako wcielenia boskiego piękna sprzyjać miało stosowanie w dziełach sztuki drogocennych materiałów, złota, kamieni szlachetnych, a w architekturze kolorowych przeszkleń otworów okiennych. Gotycka fascynacja światłem jest w prostej linii realizacją takiej właśnie architektury duchowej świetlistości. W XI wieku odżyło również klasyczne pojęcie „anagoge”, które u Arystotelesa oznaczało sprowadzanie pojęcia do jego praźródeł, a w chrześcijaństwie interpretację tekstów odkrywającą głębsze znaczenia wykraczające poza wykładnię językową. Na tej zasadzie zmysłowe doświadczenie dzieła stworzenia może być drogą do poznania głębszego, niż poznanie racjonalne. Mistykę światła i anagogiczną kontemplację połączył w swoim dziele architektonicznym Suger z St. Denis (1081–1151), opat i budowniczy tamtejszej pregotyckiej bazyliki. Działający w Paryżu szkocki teolog Richard z St. Viktor (1110-1173) przyznawał wyższość kontemplacji nad myśleniem (cogitatio) i rozważaniem (meditatio). Dzieło sztuki jest obiektem kontemplacji piękna materialnego, prowadzącej do poznania świata ponadzmysłowego, a zatem sztuka otwiera wyższe możliwości poznania niż nauka.
Dołącz do społeczności KK
Człowiek jest bardziej wolny gdy może sam decydować o swoim życiu, niż gdy ktoś inny decyduje za niego. Krzysztof Karoń 2018
Podaj swój najlepszy adres e-mail i bądź na bieżąco z aktualnościami.