Znaleziono :
Nie znaleziono wyników dla: ""
Terminy Names u-w
Definicje pojęć z zakresu names u-wCiemna strona własności - przemilczany aspekt teorii ekonomicznych Pojęcie własności odgrywa kluczową rolę w historii ideologii ostatnich dwóch wieków. W tym miejscu chcę zwrócić uwagę na jeden jego aspekt. Większość definicji własności podkreśla wyłączenie praw innych osób niż właściciel (definicja negatywna), oraz wyłączne prawo właściciela do rozporządzania rzeczą (np., sprzedaży, a nawet jej zniszczenia) lub czerpania rozmaitych wynikających z niej pożytków (definicja pozytywna). Definicje te pomijają jednak „ciemną stronę" własności. Chodzi o to, że większość rzeczy ma ograniczoną trwałość i tą cechę, że przynoszą one pożytki tylko o tyle, o ile znajdują się w odpowiednim stanie technicznym. Nawet woda i powietrze mogą utracić swoją życiodajną przydatność. To systematyczne pomijanie aspektu odpowiedzialności w definicjach własności nie jest przypadkowe - służy ideologicznej manipulacji, która przedstawia własność wyłącznie jako źródło korzyści, ignorując jej kosztowną stronę. Ta jednostronna prezentacja czyni z własności prywatnej łatwy cel krytyki ze strony ideologów kolektywistycznych. W rzeczywistości własność stanowi nierozłączną jedność praw i obowiązków, korzyści i kosztów, przyjemności i wysiłków. Próby oddzielenia tych aspektów prowadzą do fundamentalnych zniekształceń zarówno w teorii ekonomicznej, jak i w praktyce społecznej. Uniwersalność obowiązku konserwacji Wprawdzie podobno w czasach prehistorycznych społeczeństwa zbierackie zadowalały się samorodnymi darami natury (dzikie owoce, korzonki, nasiona), ale np. te wspólnoty pierwotne, jakie zachowały się do początków XX wieku (np. badane przez Bronisława Malinowskiego czy Margaret Mead) zakładały już i pielęgnowały ogrody w celu zwiększenia plonów. Sugerowany portret: Bronisław Malinowski (1884-1942), polski antropolog, badacz społeczności pierwotnych Utrzymanie i odnawianie dobrego stanu rzeczy wymaga wysiłku i kosztów. Przyjemnie jeździ się samochodem, ale trzeba do niego wlewać benzynę, myć go i konserwować. Przyjemnie mieszka się w wygodnym domu, ale trzeba malować płot i remontować dach. Można tego nie robić, ale samochód wkrótce zamieni się w kupę skorodowanego złomu, a dom w ruinę. Ta uniwersalna zasada ujawnia fundamentalną prawdę o naturze rzeczywistości materialnej - entropia działa nieustannie, a utrzymanie jakiegokolwiek porządku wymaga ciągłego wysiłku. Własność nie jest stanem statycznym, lecz dynamicznym procesem, który wymaga nieustannej aktywności ze strony właściciela. Ideologie, które obiecują korzyści z własności bez związanych z nią obowiązków, są z natury rzeczy utopijne i oszukańcze. Nie istnieje "darmowy lunch" - każda korzyść ma swoją cenę, a każde prawo implikuje odpowiednie obowiązki. Psychologia własności i odpowiedzialności „Ciemną stronę" własności stanowi obowiązek dbania o stan rzeczy, którą się włada i z której czerpie się pożytki i jak to zwykle w życiu bywa, wielu ludzi chciałoby rzeczami władać, ale niewielu pali się do dbania o ich stan. Indywidualny właściciel, nawet jeśli nie ma na to ochoty, dba o swoją własność we własnym interesie. Ta obserwacja ujawnia kluczowy mechanizm, dzięki któremu własność prywatna przyczynia się do efektywnego gospodarowania zasobami - zmusza właściciela do internalizacji zarówno korzyści, jak i kosztów swojego postępowania. Konsekwencje zaniedbań spadają na niego samego, co tworzy silną motywację do odpowiedzialnego działania. Równocześnie ujawnia uniwersalną słabość natury ludzkiej - tendencję do poszukiwania korzyści przy unikaniu związanych z nimi kosztów i obowiązków. Ta psychologiczna skłonność stanowi podstawę wszystkich utopijnych projektów społecznych, które obiecują "prawa bez obowiązków" czy "korzyści bez kosztów". Własność prywatna funkcjonuje jako mechanizm edukacyjny, który uczy realistycznego podejścia do życia - zrozumienia, że wszelkie dobra mają swoją cenę, a wszelkie korzyści wymagają odpowiedniego wysiłku. Ta lekcja ma fundamentalne znaczenie dla kształtowania dojrzałego charakteru. Tragedia wspólnego dobra - mechanizm degradacji Jeśli jednak samochód ma kilku współwłaścicieli, wszyscy chcieliby nim jeździć, większość rozumie, że musi zapłacić za benzynę (bo bez benzyny samochód nie ruszy), ale z myciem samochodu i jego naprawami jest już znacznie gorzej, bo zawsze można je odłożyć na potem. Jeszcze gorzej wygląda sprawa, jeśli liczba właścicieli rośnie, a rzecz staje się tzw. własnością społeczną. Każdy ma wtedy prawo do korzystania z niej, ale wyegzekwowanie od rozproszonych, najczęściej anonimowych współwłaścicieli obowiązku dbania o rzecz staje się coraz trudniejsze, a w końcu zupełnie niemożliwe. Ta analiza opisuje mechanizm znany w ekonomii jako "tragedia wspólnego dobra" (tragedy of the commons). Im bardziej rozproszona jest własność, tym słabsza staje się motywacja każdego z współwłaścicieli do ponoszenia kosztów konserwacji. Jednocześnie rośnie pokusa do maksymalizacji indywidualnych korzyści kosztem wspólnego dobra. Sugerowany portret: Garrett Hardin (1915-2003), amerykański ekolog, autor koncepcji "tragedii wspólnego dobra" Kluczowym elementem tego mechanizmu jest anonimowość współwłaścicieli. W małych wspólnotach, gdzie wszyscy się znają, presja społeczna może zmuszać do odpowiedzialnego zachowania. W dużych, anonimowych zbiorowościach ten mechanizm przestaje działać, a dominuje logika "jazdy na gapę" - każdy liczy na to, że ktoś inny poniesie koszty utrzymania wspólnego dobra. W rezultacie dobra wspólne ulegają systematycznej degradacji, podczas gdy dobra prywatne są utrzymywane w dobrym stanie. To nie jest kwestia różnic moralnych między ludźmi, lecz różnic w strukturze motywacji wynikających z różnych form własności. Własność jako podstawa kultury wytwórczej Związek między własnością prywatną a odpowiedzialnością ma fundamentalne znaczenie dla zrozumienia mechanizmów kultury wytwórczej. Kultura opiera się na akumulacji dóbr materialnych i niematerialnych - narzędzi, budowli, wiedzy, umiejętności, tradycji. Ta akumulacja jest możliwa tylko wtedy, gdy istnieją mechanizmy motywujące do długoterminowej opieki nad dobrami kulturowymi. Własność prywatna dostarcza takich mechanizmów poprzez łączenie korzyści z odpowiedzialnością. Właściciel, który zaniedbuje swoją własność, ponosi bezpośrednie straty, co skłania go do inwestowania w jej utrzymanie i rozwój. Ten mechanizm działa automatycznie, bez potrzeby zewnętrznego przymusu czy kontroli. W systemach kolektywnej własności mechanizm ten zostaje zniszczony. Nikt nie ma wystarczającej motywacji do ponoszenia kosztów utrzymania dóbr, z których korzyści są rozdzielane między wszystkich. W rezultacie następuje systematyczna degradacja zarówno dóbr materialnych, jak i umiejętności oraz tradycji ich wytwarzania. Historia dostarcza niezliczonych przykładów tego mechanizmu - od upadku gospodarki kolektywnej w komunizmie po degradację "państwowych" zabytków i instytucji kultury. Wszędzie tam, gdzie zniszczono związek między własnością a odpowiedzialnością, nastąpiła degradacja kultury materialnej. Własność intelektualna i jej specyfika Szczególnym przypadkiem jest własność intelektualna - patenty, prawa autorskie, znaki towarowe. W tym obszarze związek między prawami właściciela a obowiązkami jest mniej oczywisty, ponieważ dobra intelektualne nie ulegają fizycznej degradacji w wyniku użytkowania. Jednak i tu działają analogiczne mechanizmy. Twórca, który ma gwarancję czerpania korzyści ze swojego dzieła, ma motywację do inwestowania czasu i wysiłku w jego doskonalenie. System patentowy i praw autorskich funkcjonuje jako mechanizm motywujący do innowacji i twórczości. Równocześnie własność intelektualna rodzi specyficzne problemy - może hamować dyfuzję wiedzy i ograniczać dostęp do dóbr kulturowych. Stąd konieczność ograniczania jej w czasie (patenty wygasają, prawa autorskie są ograniczone czasowo) oraz wprowadzania wyjątków (fair use, dozwolony użytek). Kluczowe pozostaje zachowanie równowagi między motywowaniem twórców a zapewnieniem społecznego dostępu do dóbr intelektualnych. Zbyt silna ochrona może prowadzić do monopolizacji wiedzy, zbyt słaba - do zanikania motywacji do twórczości. Odpowiedzialność jako podstawa ładu społecznego Związek między własnością a odpowiedzialnością ma znaczenie wykraczające daleko poza kwestie ekonomiczne - stanowi podstawę całego ładu społecznego. Społeczeństwo może funkcjonować tylko wtedy, gdy istnieją mechanizmy zapewniające, że korzyści i koszty działań poszczególnych jednostek są odpowiednio zinternalizowane. W systemie własności prywatnej mechanizm ten działa automatycznie - każdy ponosi konsekwencje swoich decyzji dotyczących własnych dóbr. W systemach kolektywnych konieczne stają się zewnętrzne mechanizmy kontroli i przymusu, co prowadzi do biurokratyzacji i totalitaryzmu. Własność prywatna uczy odpowiedzialności nie poprzez nakazy moralne czy prawne, lecz poprzez bezpośrednie doświadczenie konsekwencji. To najskuteczniejsza forma edukacji społecznej, ponieważ opiera się na naturalnych motywacjach, a nie na zewnętrznym przymusie. Społeczeństwa, które niszczą instytucję własności prywatnej, muszą zastąpić spontaniczne mechanizmy odpowiedzialności rozbudowanymi systemami kontroli państwowej. To prowadzi do powstania armii urzędników, kontrolerów i funkcjonariuszy, którzy paradoksalnie sami nie ponoszą odpowiedzialności za efekty swojej działalności. Ekologia a własność prywatna Jednym z najczęstszych argumentów przeciwko własności prywatnej jest twierdzenie, że prowadzi ona do degradacji środowiska naturalnego. Ten argument opiera się jednak na niezrozumieniu mechanizmów działania własności oraz ignorowaniu empirycznych dowodów. W rzeczywistości prywatni właściciele mają silną motywację do zachowania długoterminowej wartości swoich dóbr, co obejmuje również ich walory środowiskowe. Właściciel lasu ma interes w utrzymaniu jego zdrowia i produktywności, właściciel ziemi rolnej - w zachowaniu jej żyzności. Największe katastrofy ekologiczne XX wieku miały miejsce w krajach komunistycznych, gdzie ziemia i zasoby naturalne były "własnością społeczną". Brak indywidualnej odpowiedzialności prowadził do rabunkowej eksploatacji środowiska oraz ignorowania długoterminowych konsekwencji ekologicznych. Współczesne problemy środowiskowe wynikają przede wszystkim z niepełnego internalizowania zewnętrznych kosztów działalności gospodarczej (externalities) oraz z działania dóbr wspólnych (oceany, atmosfera), gdzie mechanizmy własności prywatnej nie mogą działać. Rozwiązanie leży nie w likwidacji własności prywatnej, lecz w lepszym definiowaniu praw własności oraz internalizowaniu kosztów zewnętrznych. Własność rodzinna jako transmisja odpowiedzialności Szczególnie istotną formą własności jest własność rodzinna - dobra przekazywane z pokolenia na pokolenie. Ta forma własności tworzy najsilniejsze motywacje do długoterminowej odpowiedzialności, ponieważ właściciel myśli nie tylko o własnych korzyściach, lecz o dobrze swoich dzieci i wnuków. Rodzinna własność ziemi, przedsiębiorstw czy majątku kulturowego stanowi podstawę ciągłości cywilizacyjnej. Właściciele traktują swoje dobra nie jako przedmioty konsumpcji, lecz jako dziedzictwo, które musi być zachowane i przekazane w jak najlepszym stanie następnym pokoleniom. Sugerowany portret: Edmund Burke (1729-1797), brytyjski filozof polityczny, teoretyk tradycji i ciągłości społecznej Ten mechanizm transmisji międzypokoleniowej sprawia, że własność rodzinna jest szczególnie odporna na krótkookresowe spekulacje i rabunkową eksploatację. Rodziny myślą w kategoriach dekad i stuleci, nie miesięcy czy lat. Dlatego ideologie egalitarne systematycznie atakują dziedziczenie jako źródło "niesprawiedliwości społecznej". W rzeczywistości chodzi o zniszczenie mechanizmów długoterminowej odpowiedzialności oraz przerwanie transmisji kulturowej między pokoleniami. Współczesne zagrożenia dla instytucji własności Współczesne społeczeństwa zachodnie charakteryzują się systematycznym osłabianiem związku między własnością a odpowiedzialnością poprzez rozbudowę systemów socjalnych, które pozwalają jednostkom unikać konsekwencji własnych decyzji. Systemy ubezpieczeń społecznych, programy pomocowe, bailouty dla korporacji - wszystkie te mechanizmy rozrywają naturalny związek między działaniem a jego konsekwencjami. W rezultacie jednostki i organizacje uczą się, że mogą podejmować ryzykowne decyzje, licząc na to, że koszty poniosą inni. Ta "socjalizacja strat" przy jednoczesnej "prywatyzacji zysków" prowadzi do moralnego hazardu na masową skalę. Ludzie przestają być odpowiedzialni za swoje decyzje, ponieważ konsekwencje są rozłożone na całe społeczeństwo. Równocześnie rozbudowa biurokracji państwowej oraz regulacji prawnych zastępuje spontaniczne mechanizmy odpowiedzialności zewnętrznymi systemami kontroli. To prowadzi do infantylizacji społeczeństwa oraz erozji osobistej odpowiedzialności jako podstawowej cnoty społecznej. Przywracanie związku własności z odpowiedzialnością Obrona cywilizacji wymaga przywrócenia naturalnego związku między własnością a odpowiedzialnością. Oznacza to ograniczenie systemów socjalnych do minimum niezbędnego oraz eliminację mechanizmów, które pozwalają na unikanie konsekwencji własnych decyzji. Kluczowe znaczenie ma edukacja, która powinna uczyć młode pokolenia podstawowych zasad funkcjonowania rzeczywistości - tego, że wszelkie korzyści mają swoją cenę, a wszelkie prawa implikują odpowiednie obowiązki. Ta edukacja powinna być oparta na praktycznym doświadczeniu, nie na abstrakcyjnych teoriach. Równie istotne jest przywrócenie kultury osobistej odpowiedzialności jako podstawowej cnoty społecznej. Społeczeństwo musi przestać tolerować postawy roszczeniowe oraz przestać nagradzać tych, którzy żyją kosztem innych. Tylko poprzez przywrócenie związku między własnością a odpowiedzialnością możliwe jest odbudowanie kultury wytwórczej oraz powstrzymanie procesu degeneracji cywilizacyjnej charakteryzującego współczesne społeczeństwa zachodnie.
Definicja i charakterystyka koncepcji wspólnoty pierwotnej
Wspólnota pierwotna to hipoteza określająca domniemany system społeczno-ekonomiczny społeczeństw pierwotnych. Przypisywanymi jej cechami są brak własności prywatnej, kolektywna praca i kolektywny podział dóbr, niska wydajność uniemożliwiająca tworzenie zapasów, brak rodziny, brak prawa i promiskuizm, czyli brak ograniczeń życia seksualnego.
Pojęcie wspólnoty pierwotnej jest używane w języku polskim; w literaturze niemiecko- i anglojęzycznej jego odpowiednikiem jest komunizm pierwotny (ur-kommunismus i primitive communism). Ta terminologiczna różnorodność nie jest przypadkowa - maskuje ideologiczny charakter całej koncepcji, która służy określonym celom politycznym, a nie poznaniu prawdy historycznej.
Już samo określenie "wspólnota" zamiast "komunizm" w polskim tłumaczeniu ujawnia świadomość jego twórców co do kontrowersyjnego charakteru tej teorii. Poprzez użycie pozornie neutralnego terminu "wspólnota" - kojarzącego się z czymś naturalnym i harmonijnym - maskuje się rewolucyjne implikacje tej koncepcji dla współczesnej organizacji społecznej.
Fundamentalnym problemem całej tej konstrukcji jest jej ahistoryczny charakter - przypisuje się hipotetycznym społeczeństwom pierwotnym cechy, które są projekcją dziewiętnastowiecznych utopii socjalistycznych, a nie rezultatem obiektywnych badań etnograficznych czy archeologicznych.
Geneza ideologiczna koncepcji
Pojawia się ono już w Manuskryptach Paryskich Karola Marksa z 1844 r., ale raczej jako poetycka metafora, a elementem marksistowskiego materializmu historycznego (czyli teorii dziejów) stało się pod wpływem pracy Fryderyka Engelsa „Pochodzenie rodziny, własności prywatnej i państwa" z 1884 r., nawiązującej do pracy amerykańskiego antropologa ewolucjonistycznego Lewisa Morgana (1818-1881) pt. „Społeczeństwo pierwotne, czyli Badanie kolei ludzkiego postępu od dzikości przez barbarzyństwo do cywilizacji." (1877).
Morgan stworzył ewolucjonistyczną klasyfikację rozwoju społeczeństw dzieląc go na trzy fazy: dzikości (zbieracko-myśliwskie społeczeństwa epoki kamiennej), barbarzyństwa (rolnicze społeczeństwa późnej epoki kamiennej) i cywilizacji (piśmienne społeczeństwa epoki brązu). W teorii Morgana organizację społeczną wspólnoty pierwotnej określała zasada matriarchatu, który stopniowo wypierany był przez patriarchat związany z pojawieniem się własności prywatnej.
Ta genealogia koncepcji ujawnia jej prawdziwy charakter - nie jest to teoria naukowa oparta na empirycznych badaniach, lecz ideologiczny konstrukt stworzony w celu uzasadnienia rewolucyjnych przemian społecznych. Morgan, choć prowadził pewne badania etnograficzne, interpretował je przez pryzmat dziewiętnastowiecznych teorii ewolucjonistycznych, które zakładały liniowy progres ludzkości od prostych form organizacji społecznej do złożonych.
Engels wykorzystał pracę Morgana nie jako źródło obiektywnej wiedzy o społeczeństwach pierwotnych, lecz jako "naukowe" uzasadnienie marksistowskiej teorii dziejów. Potrzebował "dowodu" na to, że własność prywatna i rodzina patriarchalna nie są naturalnymi formami organizacji społecznej, lecz historycznymi wytworami, które mogą być zniesione w procesie rewolucyjnym.
Obalenie naukowe przez antropologię nowoczesną
Późniejsze systematyczne badania antropologów, w tym szczególnie prace Bronisława Malinowskiego wykazały bezzasadność wszystkich hipotez Morgana w kwestiach ekonomicznych, socjologicznych i kulturowych. Więcej szczegółów w rozdziale „Źródła antykultury".
Badania Malinowskiego nad społecznościami Wysp Trobrianda w początkach XX wieku ostatecznie obaliły mit wspólnoty pierwotnej. Wykazał on, że nawet w najbardziej "pierwotnych" społecznościach istnieją złożone systemy własności, wyrafinowane struktury rodzinne, skomplikowane kodeksy prawne i moralne oraz ścisłe regulacje życia seksualnego.
Co więcej, systematyczne badania antropologiczne wykazały, że żadne z założeń teorii Morgana-Engelsa nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistości etnograficznej. Nie istnieją społeczeństwa charakteryzujące się "komunizmem pierwotnym" - wszystkie znane kultury ludzkie, nawet te o najprostrszej technologii, posiadają instytucje własności prywatnej, struktury rodzinne i normy regulujące życie seksualne.
Szczególnie absurdalna okazała się teoria matriarchatu jako pierwotnej formy organizacji społecznej. Badania etnograficzne nie wykazały istnienia ani jednego społeczeństwa rzeczywiście matriarchalnego - nawet w kulturach matrylinearnych (gdzie pochodzenie liczy się po linii żeńskiej) władza polityczna i religijna pozostaje w rękach mężczyzn.
Wspólnota pierwotna jako projekcja utopii socjalistycznej
Kluczem do zrozumienia koncepcji wspólnoty pierwotnej jest uświadomienie sobie, że nie opisuje ona rzeczywistych społeczeństw historycznych, lecz stanowi projekcję dziewiętnastowiecznych utopii socjalistycznych na hipotetyczną przeszłość ludzkości. Cechy przypisywane "wspólnocie pierwotnej" - brak własności prywatnej, kolektywizm ekonomiczny, "wolna miłość" - to dokładnie te elementy, które socjaliści chcieli wprowadzić w swoim idealnym społeczeństwie przyszłości.
Ta projekcja służy bardzo konkretnym celom ideologicznym. Jeśli można "udowodnić", że ludzkość żyła przez tysiąclecia w komunistycznym raju, a własność prywatna i rodzina patriarchalna są jedynie historycznymi "wynaturzeniami", to rewolucyjne zniesienie tych instytucji jawi się nie jako radykalna destrukcja, lecz jako "powrót do natury".
Mechanizm ten ujawnia fundamentalną strategię wszystkich ruchów rewolucyjnych - przedstawianie radykalnych zmian jako "przywracania" pierwotnego, naturalnego stanu rzeczy. W rzeczywistości nie istnieje żaden "złoty wiek" w przeszłości ludzkości, do którego można by powrócić - jest to czysto ideologiczna fantazja służąca usprawiedliwieniu destrukcji istniejących struktur społecznych.
Funkcja mitu w ideologii marksistowskiej
W ramach marksistowskiego materializmu historycznego wspólnota pierwotna pełni funkcję "raju utraconego" - idealnego stanu, z którego ludzkość "wypadła" przez wprowadzenie własności prywatnej i który może zostać odzyskany przez rewolucję proletariacką. Ta struktura narracyjna jest identyczna z biblijnymi opowieściami o raju i upadku, co nie jest przypadkowe - marksizm funkcjonuje jako religia sekularna wymagająca własnej mitologii.
Mit wspólnoty pierwotnej pozwala marksistom uniknąć konieczności uzasadniania swojego programu społecznego na podstawie racjonalnych argumentów. Zamiast wykazywać, że kolektywizm ekonomiczny czy "wyzwolenie seksualne" prowadzą do lepszych rezultatów społecznych, mogą się powołać na rzekomy "naukowy fakt", że takie właśnie były "naturalne" formy organizacji ludzkiej.
Równocześnie mit ten służy delegitymizacji wszelkich tradycyjnych struktur społecznych. Jeśli rodzina, własność prywatna i tradycyjna moralność seksualna są jedynie "historycznymi wynaturzeniami", to ich obrońcy mogą być przedstawiani jako reakcjoniści walczący przeciwko "naturze ludzkiej" i "postępowi historycznemu".
Współczesne reinkarnacje mitu wspólnoty pierwotnej
Choć naukowa antropologia definitywnie obaliła teorię wspólnoty pierwotnej już w pierwszej połowie XX wieku, mit ten nadal funkcjonuje w różnych formach we współczesnej kulturze i ideologii. Współczesny feminizm, ruchy ekologiczne, ideologie gender oraz różne formy neomarksizmu kulturowego stale powracają do romantyzowanych wizji hipotetycznych społeczeństw "pierwotnych".
Te współczesne wersje mitu charakteryzują się jeszcze większą fantazyjnością niż oryginalne teorie Morgana i Engelsa. "Pierwotne społeczeństwa" są przedstawiane jako pacyfistyczne, egalitarne, ekologiczne i tolerancyjne - cechy, które nie tylko nie znajdują potwierdzenia w badaniach etnograficznych, ale są wręcz przeciwne do rzeczywistej charakterystyki społeczeństw preindustrialnych.
Szczególnie popularna stała się idea "pierwotnych społeczeństw matriarchalnych", które rzekomo charakteryzowały się pokojowością, równością płci i harmonią z naturą. Ta fantazja służy współczesnym feminizom jako uzasadnienie dla ich programu "przewartościowania" ról płciowych w społeczeństwach współczesnych.
Wspólnota pierwotna a antykultura
Z perspektywy analizy kultury i antykultury, mit wspólnoty pierwotnej pełni kluczową funkcję w ideologii destrukcji kulturowej. Przedstawiając hipotetyczny stan przedkulturowy jako idealny, dostarcza intelektualnego uzasadnienia dla systematycznego niszczenia wszystkich osiągnięć cywilizacyjnych.
Rzeczywiste społeczeństwa pierwotne charakteryzowały się nie brakiem kultury, lecz kulturami o odmiennym charakterze - często bardzo restrykcyjnymi, hierarchicznymi i rytualizowanymi. To, co marksiści nazywają "wspólnotą pierwotną", to w rzeczywistości projekcja ich własnej wizji społeczeństwa antykulturowego - pozbawionego tradycji, autorytetów, hierarchii i norm moralnych.
W tym sensie mit wspólnoty pierwotnej stanowi ideologiczne uzasadnienie dla programu regresji antropologicznej - świadomego cofnięcia ludzkości do stanu przedcywilizacyjnego. Nie chodzi o powrót do rzeczywistych form organizacji pierwotnej, lecz o zniszczenie wszystkich form kulturowych w imię utopijnej wizji "naturalnego" społeczeństwa.
Implikacje polityczne i społeczne
Praktyczne konsekwencje wiary w mit wspólnoty pierwotnej są destrukcyjne dla każdego społeczeństwa, które próbuje go realizować. Systematyczne niszczenie instytucji własności prywatnej, rodziny i tradycyjnej moralności - uzasadniane jako "powrót do natury" - prowadzi w rzeczywistości do totalnej dezintegracji społecznej.
Doświadczenia komunistyczne XX wieku wykazały, że próby "przywrócenia wspólnoty pierwotnej" prowadzą nie do harmonijnego kolektywizmu, lecz do totalitaryzmu, nędzy ekonomicznej i degradacji moralnej. "Nowy człowiek" wytwarzany przez systemy inspirowane tym mitem nie przypomina hipotetycznego "pierwotnego komunisty", lecz homo parasitus - istotę niezdolną do produktywnej pracy i odpowiedzialnego życia społecznego.
Równie destrukcyjne są próby "wyzwolenia seksualnego" inspirowane mitem pierwotnego promiskuizmu. Zamiast prowadzić do "naturalnej harmonii", prowadzą do rozpadu struktur rodzinnych, patologii psychologicznych i społecznej atomizacji.
Znaczenie naukowe obalenia mitu
Obalenie przez nowoczesną antropologię mitu wspólnoty pierwotnej ma fundamentalne znaczenie nie tylko dla nauk społecznych, lecz dla całej debaty o naturze ludzkiej i możliwościach organizacji społecznej. Wykazuje ono, że instytucje takie jak własność prywatna, rodzina i normy moralne nie są "historycznymi wynaturzeniami", lecz uniwersalnymi elementami organizacji ludzkiej.
Ta wiedza naukowa podważa podstawy wszystkich utopijnych projektów społecznych opartych na założeniu, że można "przeprogramować" naturę ludzką poprzez zmianę instytucji społecznych. Jeśli pewne formy organizacji występują uniwersalnie we wszystkich kulturach ludzkich, oznacza to, że odpowiadają fundamentalnym potrzebom i ograniczeniom natury ludzkiej.
Równocześnie obalenie mitu wspólnoty pierwotnej przywraca legitymację tradycyjnym formom organizacji społecznej. Jeśli rodzina, własność prywatna i tradycyjna moralność są uniwersalnymi elementami kultury ludzkiej, to ich obrona nie jest "reakcjonizmem", lecz obroną podstawowych warunków ludzkiej egzystencji.